India Pale Ale Perun Piwne Freaki

Złoty strzał w kolano

Złoty strzał w kolano

Czasem w życiu jest tak, że mamy duże oczekiwania, a wychodzi delikatnie mówiąc inaczej. Przykładem jest tutaj wizyta u przełożonego, gdzie liczymy na podwyżkę, a okazuje się, że ten chce Ci tylko lekko dokuczyć obdarzając szowinistycznym żartem. Równie dużo oczekujemy kupując nowe danie u Chińczyka na rogu, a jak łatwo się domyślić skośnooki po raz kolejny zalał kluchy sosem sojowym i ściemnia, że to kurczak w ośmiu smakach. No niestety, jak mawiała moja psorka od polaka w liceum po postawieniu pały (do dziennika niestety): „a kto Wam powiedział, że życie będzie łatwe?”.

Powyższe przykłady są wyrwane z czapy i zupełnie nieżyciowe. Niestety są też niczym w porównaniu z tym co może nam się przydarzyć pijąc piwa craftowe. Otóż może się okazać, że z każdym dniem coraz bliżej nam do prasłowiańkich wierzeń mitologicznych. U rodziców chrzestnych jesteście już skreśleni, ksiądz po kolędzie patrzy na Was z pogardą. Chrzestnych możemy olać, bo i tak odzywamy się do nich raz na kilkanaście lat, a księdza załatwimy grubszą kopertą na stole. No ale głęboki zawód jaki może pozostawić Strzał w kolano jest sprawą raczej nie do wyleczenia. Tym bardziej, że strzeli do Was sam Bóg. Bóg Perun. Nie po to przecież łazicie po drzewach, by dotrzeć do Prawii. Nie po to pijecie ciepłą wódkę na weselu u Perperuny. Nie po to czekacie na Noc Kupały, bo trzasnąć FES’a pod gołym niebem. Wszystko nie po to, by Perun tak Was zawiódł. Do dziś sprawiał on wrażenie koleżki, który każdym pioruńskim strzałem robił dobrze craftowej braci. Do dziś.

Dziś Perun schlał się tak doszczętnie, że gdy przechodził w okolicy Trzeciego Komisariatu na Solnej wszystkim gliniarzom w budynku zapaliły się czerwone lampki na alkomatach. Co gorsze, Perun nie spił się na wesoło. Spił się na agresora i postanowił trzaskać po mieście swymi piorunującymi potomkami. Zdarzyło się, że i ja przechodziłem przez Solną i spotkałem jego najmłodsze dziecko. Szkrab ubrany był w zajebistą koszulkę ze złotymi wstawkami. Nazywał się IIPA co również dawało mi nadzieję, na dłuższą przyjaźń (w tym miejscu proszę służby takie jak US,CBA,CBŚ,BOR i Watykan, by nie zamykały nam serwera. To nie jest strona o charakterze pedofilskim).

Każdy zna powiedzenie „wylać dziecko z kąpielą”. Nie wiadomo o co w nim chodzi, ale idąc tym tropem przelałem dziecko Peruna do szkła. W mej głowie zapaliła się pierwsza lampka, że coś tutaj nie gra (trzy zapalone lampki, oznaczają „spierdalaj jak najszybciej, bo może być wpierdol”). Okazało się, że w szkle znalazła się bursztynowa bardzo nieprzejrzysta zupa. Zupa co gorsza pachnie jakby postała w lipcu na ganeczku przez kila dni. Najgorsze jest to, że każda szanująca się podpsuta zupa ma na sobie zajebistą pianę. Ta nie dość, że podśmierduje skiśniętym owocem, to jeszcze piany nie posiadała w ogóle. Jako, że jestem na etapie pisania doktoratu z zakresu szanujących się zepsutych zup, to postanowiłem wąchać ją dalej. Gdzieś w tle próbują przebić się nuty żywiczne, delikatnie przyprawowe. Ale nic one nie dają bo podobno człowiek wącha również wzrokiem. A wzrok z każdą sekundą wąchania odbierało mi coraz bardziej. Wszystko przez łzy, które cisnęły mi się do oczu wywołane siarczyście mocnym alkoholem.
Mam poważne obawy, że Perun nie dopełnił urzędniczych formalności, gdyż zapomniał przykleić swemu dziecku na dupsku wielkiej naklejki ostrzegawczej, że zawartość jest łatwopalna i wybuchowa. Wąchanie więc odradzam jeśli nie chcecie by przypaliło Wam wszystkie rzęsy w przypadku, gdy żona zechce odpalić nieopodal piecyk gazowy celem podgrzania wody na herbatę. Jeśli nie macie żony, zapałek lub piecyka na chacie to również odradzam, bo piwo po prostu pachnie źle.

Wiara w Peruna umiera ostatnia, więc wziąłem pierwszy łyk. Napiszę tylko, że smak jest kontynuacją smaku, więc zrobiłbym najlepiej jakbym nie pisał nic. Oczywiście znacie mnie nie od wczoraj i wiecie, że pisać jednak muszę, bo tak mi kazali na spotkaniach AA. Taka pisownioterapia.

„Jestem Prosiak, urodziłem się w dzień ogłoszenia stanu wojennego, a pije już od 43 lat, czyli od czasów gdy mama miała lat 13. Widzę u siebie poprawę, gdyż w czasach gdy Polak był papieżem piłem 7 taterek w jedną tercję meczu hokeja, teraz piję znacznie mniej, lecz znacznie drożej, a i hokeju już nie oglądam.”

Wracając do smaku (tutaj przestanę już pisać o dziecku, bo mnie za księdza wezmą). Alkohol, alkohol i jeszcze raz alkohol. Pierwszy łyk żywica zabita alkoholem. Drugi łyk zioła, zalane alkoholem niczym nalewka babuni. Goryczka? Alkohol. Nie będę pisał dalej. Na terapii kazali pisać o rzeczach przyjemnych.

Twoje zdrówko kanalizacjo. Nie wiem jak Wasz zlew, ale mój ma kolanko. To dla tych co myśleli, że Perun strzelił sobie sam w kolano. Nie nie. To nie tak 😉

_DSC0460

Browar: Perun

Styl: Imperial IPA

Wysokość ekstraktu: 19

Zawartość alkoholu: 8,4%

IBU: niedoczytano

Piana: brak

Barwa: Bursztyn, w którym zatopiły się przed milionami lat tysiące drobin kurzu, przez co nieprzejrzysty jest nic a nic

Temperatura: 10 st. C.

Cena: 9,8 zł

avatar
Napisane przez

Majk