American IPA (AIPA) Piwne Freaki

Waszczukowe. Ruda Maruda. Red AIPA

Waszczukowe. Ruda Maruda. Red AIPA

Każdy ma taką. Jak nie w domu, to w robocie. Jak nie w robocie, to w przedszkolu lub gimnazjum. Cieszmy się kochać gimnazja. Tak szybko odchodzą. Każdy ma lub zna taką marudę. Maruda. Bo ruda jest wyłącznie rymowanym dodatkiem. Na etykiecie to nie maruda, a zołza jakaś. Byłaby niezła laska, ale ma nos jak Adaś Małysz, a to nie pozwala mi o niej myśleć w kategoriach seksualnych.

Lubię ten styl. RED AIPA z Birbantu, to było jedno z pierwszych piw, po których zrobiłem wow (tuż przed rzygnięciem od mocnej goryczki). Dziś od goryczki już nie rzygam, ale do red aipy chętnie wracam, jak zobaczę na sklepowej półce. Ruda Maruda ucieszyła mnie tym bardziej. Jeszcze bardziej tym bardziej, że Bracia Waszczukowie, mają pojęcie jak w garach mieszać. Nie piłem od nich złego piwa, a biorąc pod uwagę, że piłem od nich piwa dwa, to widzicie. Nie przelewki.

W szkle, piwo jest czerwone, jak włos Marudy z etykiety. Pianę ma, więc wszystko jest w porządku i szkoda zajmować miejsca w internetach. W zapachu uderza nas chmiel. Piwowary go nie żałowali. Jest tutaj milion owoców. Tropikalnych, słodkich. Czerwonych i nie czerwonych. Owoce są wspierane przez słodycz. Przypalony karmel. Takie klimaty.

W smaku właściwie nic się nie zmienia. Chmielowa owocowość toczy walkę ze słodkością karmelu. Walkę tę w każdym łyku rozstrzyga goryczka. Na werdykcie rękę w górę unosi zawodnik w chmielowym narożniku. Goryczka. Wysoka, niektórych pewnie męcząca. Jak dla mnie świetna. Owocowa. Mocna, lecz krótka. No fajne. Pić póki jest w sklepach 🙂

avatar
Napisane przez

Majk