Browar Grupa docelowa Piwne Freaki Stout Styl piwa Wąsosz

Wąsaty „Sean” czyli posiadówa z kumplem

Wąsaty „Sean” czyli posiadówa z kumplem

Są piwa, które mają lepszą i gorszą etykietę. Są takie, na które spoglądając w sklepie myślisz „muszę tego spróbować”, i są takie, które widząc jako ostatnie w swojej lodówce mówisz do siebie „czy muszę tego próbować?”. Etykieta to kwestia gustu, więc zostawmy ją na boku.

Muszę dopisać, że właśnie ta etykieta złapała mnie za gardło niczym najgroźniejszy szczep grypy. Otóż nie dawno na ulicy szedłem za laską, która na swoich szarych, eleganckich spodniach miała naszyte wąsiki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wąsiki naszyte były centralnie tak, że jeden był na jednym pośladku, a drugi na drugim. Skojarzyło mi się to tak, jakby jakiś niedojrzały amator wąsów, który swoich się jeszcze nie dorobił, musiał je sobie dokleić. Z tak doklejonym wąsem próbował ugryźć tą laskę centralnie między poślady, lecz złośliwy sztuczny wąs postanowił mu się przylepić centralnie do spodni zdezorientowanej dziewuchy (była kiedyś taka reklama co gość gryzł laski w tyłek, może to ona mi tak łeb zryła?). Gość gryzoń szmychnął a wąs został na tych pośladach do dziś.

Wracając do tematu. Otóż jak zobaczyłem tego szanownego wąsa na butelce Sean’a Wąsorza, nie mogłem się oprzeć i kupiłem kilka sztuk (dla siebie, Misia i jego szwagra, co to mu po pijaku chce krzywdę zawsze robić). Moje odczucia są w sumie podobne do tych misiowych, więc, ja się usuwam na drugi plan, a Misio pisze dalej.

Wszak piwo jest jak przydrożna, kulejąca prostytutka – nie ważne co ma na zewnątrz, istotne co ma w środku (mały hint dla podróżnych: najlepiej, żeby nic nie miała).

Od początku więc:

styl,

etykieta,

parametry,

smak,

aromat

i piana

nie wyróżniają się w tym piwie w żaden ponadprzeciętny sposób. Jak karp na widżilijnym stole.

Jednak potrzebowałem go jak komisarz Ryba sukcesu. To piwo bowiem jest jak Wasz wieloletni kumpel z bloku, albo psiapsiółka z ławki szkolnej. Ktoś kto powie Wam, że rzyganie 6 razy w jedne święta owszem jest wstydliwe i trochę nieładne, ale to nie koniec świata. Ktoś kto klepnie Was w plecy i doda otuchy kiedy odczuwacie strach przed publicznym wystąpieniem, lub przed zagadaniem na trzeźwo do dziewczyny.

Miałem się w kąt usunąć, lecz powyższy akapit mnie mocno rozbawił. Otóż w tym roku karpia ta wigilijnym stole to akurat miałeś ponad przeciętnego (zdrówko mojej żony, co karpia usmażyła). Z tym naszym rzyganiem w Świeta, to też już mogłeś sobie darować. Ja po prostu miałem jelitówkę, nie kojarz tego od razu z moim szwagrem, pogromcą wódki, a Ty zaraziłeś się ode mnie jak z karpiem byłem w odwiedzinach (ale ciii.. już mnie nie ma, zostawiam Ci głos)

Z takim kimś jak to piwo nic złego nie może Was spotkać bo znacie go i jeszcze nigdy Was nie zawiódł. Święta, a bardziej ich konsekwencje o których pisałem powyżej spowodowały we mnie lekkie obawy przed sięganiem po coś bardzo wyrazistego i konkretnego. Nie chciałem randki z prof. Bartoszewskim, ale właśnie luźnej posiadówki ze spoko piwem na wieczór. Wszystkim, którzy po tych świętach mają tak jak ja gorąco polecam – Żanet Kaleta.

 

_DSC0260

 

_DSC0261

 

_DSC0262

 

Browar: Browary Regionalne Wąsosz

Styl: Dry Stout

Wysokość ekstraktu: 13 blg

Zawartość alkoholu: 5%

IBU: 25

Barwa: Czarne z rubinowymi przebłyskami

Piana: Niska, nietrwała drobnopęcherzykowa

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy