Pinta Piwne Freaki Witbier

Viva la witbier

Viva la witbier

Jestem z takiego pokolenia co to gimby nie znajo. Mi Viva zawsze będzie kojarzyła się z wakacyjną muzą i pierwszym zetknięciem z muzyką klubową. Zarówno ja, jak i inni mieszkańcy Sosnowca z łezką w oku wspominają „Koko Dżambo”, czy „Scootera”. Pierwsze dyskoteki nad jeziorami, pierwsze styczności z piwem. Pamiętam, że nad jeziorem kozakiem był ten, kto pił „Dziesięć i pół”. W tamtych czasach, w Sosnowcu wschodniej Polski, czyli Zagłębiu Perłowym picie „dziesięć i pół” było nie lada hipsterstwem. Świetne czasy, gdy człowiek nie bał się, że oglądając pornola, może kliknąć nie chcący w jakiś ukryty guzik zamieszczając całą historię swojej przeglądarki na fejsbookowym wallu.

Mógłbym oczywiście kontynuować tę gadkę wplątując lekką ściemę, że właśnie w tych niepamiętnych czasach dostałem w prezencie pierwszego w życiu witbira. Przyniósł go Tyranozaur, który przechodził obok i postanowili wpaść na balet wraz z goniącymi go Neandertalczykami. Byłoby to ściemą, a jak wiemy ściemy nie są dobrze przyjmowane w naszym społeczeństwie. Dlatego przyznam się, że z Witbirem wpadł do mnie Flinston z żoną Wilmą i nie był to witbier, a witbier w wersji imperialnej. Piwo posiadało fajną czapę piany, która od razu skojarzyła mi się z Flinstońską peruczką.Nie wiem czemu, bo była biała i dość długa utrzymała się w szkle. Viva la Witbier był koloru słomki wpadającej w lekkie złoto. Nie wiadomo, czy to kwestia brudnych łap Flinstona, czy jednak zamierzony efekt, lecz piwo było przyjemnie zmętnione.

Gdy Flinstonowie pojechali do Maka na bułkę z okiem dinozaura mogłem spokojnie powąchać co i jak. A okazuje się, że jest co wąchać. Na pierwszym tle mamy zbożowe słody, takie trochę jak w koncernowych piwach pszenicznych. W piwie można wyczuć dojrzałą pomarańczę i kolendrę, lecz w mojej ocenie na granicy autosugestii. W mojej butelce z pewnością nie było to tak wyczuwalne jak można wyczytać/usłyszeć tu i ówdzie. W smaku jest to taki bardzo przyjemny pszeniczniak uzupełniony pomarańczką i lekkimi przyprawami. Bardzo spodobała mi się grejpfrutowo ziołowa goryczka, która w delikatny sposób idealnie wkomponowuje się w delikatność tego piwa, a jednocześnie dba o jego „imperialny” charakter. Elegancko Panie T-Rex. Elegancko.

Browar: Pinta

Styl: Witbier

Wysokość ekstraktu: 16,5

Zawartość alkoholu: 5,7%

IBU: 28

Barwa: Słomka przechodząca w złoto. Zamglone

Temperatura: 10 st

avatar
Napisane przez

Majk