Kraftwerk Piwne Freaki Wąsosz Wędzonki

This is Kraft, Bitch

This is Kraft, Bitch

Kurde, ostatnio za co się nie chwycę (prócz Perły w piwnicy) to mi niesamowicie smakuje. Dziś kolejny odcinek z tej serii, ale o tym w dalszej części piątkowych wypocin.

Na Warszawskim Festiwalu Piwa poznałem ekipę browaru Kraftwerk. No i muszę Wam powiedzieć jedną rzecz. Powiedzieć nieskromnie. Uważam się za osobę towarzyską i miłą. Coś jak norka, czy młodziutki jamniczek. Kociak nie, bo koty to chuje. Od maleńkości. Ja, przy ekipie okupującej stoisko Kratwerk & Wąsosz to nic. Mały Miki. Stetryczały dziad, nienawidzący świata i ludzi 😉 Ja to buc po prostu. Ekipy obu browarów, to mistrzowie melanżu. Ludzie otwarci, jak Most Świętokrzyski w Wawie. Jak butelka Kraftu w piątkowy wieczór. Wielkie pozdro.

Powoli zaczyna boleć mnie dupa, więc może koniec tego włażenia. Włażenie jest jednak usprawiedliwione, bo miało na celu przedstawić Wam zarys. Przedstawić Wam klimat, jaki panował przy warzeniu dzisiejszego bohatera. Jedna wielka impreza. Mnóstwo funu. (fuuu co?)

This is Kraft Bitch. To jest Kraft, suko. Najlepiej nazwane piwo w tym roku. No może prócz „Kasztelan Wariacje, poósemnie chmielone”. Przyznam się, że kupując je nie wiedziałem co to za piwo. Doczytałem dopiero na kanapie. Oglądając „Na wspólnej”. Z przyserialowych oględzin wyszło mi, że dziś pijemy wspólnie Schwarzbier’a, lekko wędzonego (również torfem), chmielonego po amerykańsku. No wypas.

Przelałem bydlę czym prędzej do szkła i zrobiłem słusznie. Ciemne jak smoła piwo, z fajną beżową, gęstą pianą. Ale co tam oko. Orgia zaczyna się dopiero w nosie. Delikatne cytrusy, oblane czekoladą. By nie było tak „miło”, to do nosa włazi nam wędzoność. Również ta torfowa, ze swą asfaltową nutą. Mega złożony zapach. Świetny. Robiący robotę.

Myślałem, że zapach to szczyt, czym może obdarzyć mnie to piwo. Myliłem się. Nie pierwszy raz w życiu. Nie ostatni. Przedostatni pewnie też nie. W smaku, orgazmu ciąg dalszy. Pełne piwo. Torfowa wędzonka. Asfalt i kable. Nie gwałcące języka, jak Smoky Joe. Ułożone. Grzeczniejsze. Z asfaltu wyrasta coś jak sosna, jak zioła. W asfalcie pływa czekolada. Wypas ponownie. To jest piwo, które jak trafię, to kupię ponownie. Wędźcie chłopaki. Dobrze Wam to wychodzi.

Browar: Wąsosz / Kraftwerk

Styl: Schwarzbier

Wysokość ekstraktu: 12

Zawartość alkoholu: 5,2 %

IBU: 40

Piana: Fajna. Beżowa, gęsta piana.

Barwa: Prawie czarne. Przejrzyste, jak je przypalić lampą. Tak, to smoła.

avatar
Napisane przez

Majk