Piwne Freaki Szał Piw

SzałPiw. Buba Fest.

SzałPiw. Buba Fest.

Uderzam się w pierś. Tłukę się w splot. Drapię się za uchem i co tam jeszcze, by tylko odkupić winę. Odkupić winę za to, że piszę o tym piwie dopiero dziś. Nie wiem dlaczego. Przeoczenie jakieś. Błąd systemowy. Bluescreen w głowie. Miałem coś ważnego do uczczenia. Więc polazłem do piwnicy i wyjąłem Bubę Fest. Kolejną z tam leżących. Dopiero jak przytargałem ją do domu, sprawdziłem, że nie pisałem o niej na blogu. Pijąc wcześniej. Hmm. Nie wiem. Przepraszam więc i już się poprawiam.

Pierwsza wersja Buby mi nie podeszła. Była jakaś taka nie ułożona i porównałem ją do rozpieszczonego psiaka. Ale to nie ma znaczenia, bo buba w wersji Fest to kawał piwa. Kawał ŚWIETNEGO piwa. Chyba najlepszy „kurdupel” jakiego piłem. Piękne, głębokie w swej rubinowo czerwonej barwie. Już gapiąc się w barwę wiadomo, że tu wydarzy się coś więcej. Że to, co w szkle jest kozackie. Że, popamiętamy je na dłużej.

Pierwszy szczyt można osiągnąć przy wąchaniu. Rodzynki, wiśnie w likierze. Figi, stringi. Może mocno słodkie brzoskwinie. Kwiaty jakieś. Słodycz i czekolada. Zapach złożony, jak BMW e63 po czołówce z tirem. Złożony wielopoziomowo. W przeciwieństwie do „bety” jest świetny. To piwo można praktycznie wyłącznie wąchać i już będzie to dobrze wydana dyszka PLN.

A to dopiero początek wrażeń za dyszkę. W smaku jest jeszcze lepiej. Piwo rozlewa się po podniebieniu niczym miód. Likier jakiś. Ale nie to, że alkoholowy. Alkohol tu jest, ale daje o sobie znać dopiero poprzez grzanie wgardło i żołądek. Ułożony jest idealnie. Nie przeszkadza w ustach. Jest kolejnym ze stu poziomów złożoności. Prócz akcentów wymienionych w akapicie aromatowym, w smaku dochodzą przyprawy. Bardzo delikatne, ale dodają kolejną kroplę zamętu w ustach. Zamętu pozytywnego.

Piwo jest niesamowicie gęste. Słodka pełnia, łamana jest idealnie przez akuratne nasycenie. Powiem Wam, że jakbym to jest najlepsze Quadrupel jakiego piłem. Fakt. Nie piłem ich dużo. Ale nie wyobrażam sobie, co się dzieje, gdyby piwo miałoby być jeszcze lepsze 

avatar
Napisane przez

Majk

  • dzudo-honor

    Jak dla mnie najlepszy ojczysty quad. Co do reszty świata to złożonością bije go np. taki Rochefort 10 czy Westvleteren XII – no ale to nie dziwi.