Zaproszenia

Stolica piwa

Stolica piwa

Dziś Lublin przestaje być miastem, które rok rocznie zgarnia rekord Guinessa za ilość cebularzy na metr kwadratowy. Przestaje być również stolicą studentów z całego świata, którzy to z uśmiechem na twarzach popijają Perły w akademikach, by w stanie niechmielowego podchmielenia udać się w kierunku licznych dyskotek i jeszcze liczniejszych wąwozów wypełnionych pieczonymi na grillu kiełbasami.

Dziś Lublin staje się ogólnopolską stolicą craftu. Do znanego u lubianego pubu „u Fotografa” zawitają najlepsi z najlepszych (dla ciemnoskórych studentów – THE BEST OF THE BEST OF THE BEST BEST BEST, djeńdobri, jaksiemasz?) przedstawiciele polskiej rewolucji piwnej. To jest jeszcze nic. Jako, że rozpierdol na całą Polskę to mało, postanowione zostało, że za pomocą technologii znanych tylko w NASA oraz Tomaszowi K, ściganemu listem gończym ze nie zrozumiałe nikomu filmy w internetach, rozpierdolimy również system na Wyspach.  W pijackim cugu Lublin połączy się Simonem Martinem (ostatnie wspólne badania Justyny Pochanke i elekta Andrzeja wykazują, że jest on bardziej znany niż Jeremy Clarkson).

Jeśli jeszcze ktoś będzie w stanie, to Lublin postara się spróbować kolejnej warki dzieła browaru Pinta w kooperacji ze wspomnianym wcześniej Simonem. Jako atrakcja, dla licznie przybyłych turystów z Chin i Japonii po Rynku będzie latał dron z kamerą, lecz to jest atrakcja niepewna, gdyż na lubelskich ulicach widziano dziś Enrique Iglessiasa, który to jak wiemy, jest największym na świecie pogromcą dronów.

Cytując klasyka polskiej sceny muzyki poważnej, a jednocześnie znawców polskich cyców..

„Będzie…, będzie się zabawa,

będzie się działo,

i znowu piwa będzie mało…”

My oczywiście, jako przedstawiciele Kororowych Szyszek stwierdzamy, że impreza „u Fotografa” jest zbyt mainstreamowa, dlatego wolimy wieczorem wyjść na ławeczkę przed blokiem i zgodnie z copiątkową tradycją podrapać się wzajemnie po jajkach. Ale że chcielibyśmy niejako wylansować się przy okazji tego mega fajnego eventu, to musieliśmy o nim wspomnieć w internetach (i nikt nam za to nie zapłacił grubych hajsów).

 

avatar
Napisane przez

Majk