India Pale Ale Piwne Freaki Piwne podziemie

Piwne Podziemie. Sorachi Ninja

Piwne Podziemie. Sorachi Ninja

Pisząc poniższe zakładam, że z życiowej mądrości wynieśliście wiedzę nt tego kim byli ninja (wymawia się nindzia – rememberujcie to sobie). Otóż ninja to były osoby, które nikomu nieznane pojawiały się znikąd i robiły nagle sporo zamieszania. Można powiedzieć, że to japoński odpowiednik Andrzeja Dudy.

Nazwa piwa Sorachi Ninja sugeruje, że chmiel o nazwie sorachi ace zrobi z tym piwem to co p. prezydent Duda z innym p. prezydentem i skopie mu dupę, albo przynajmniej będzie dobrym źródłem śmiesznych memów. Cóż… piwo to śmieszne nie jest. Trzeba je brać całkiem na serio, bo to co ten chmiel w nim pokazuje to olśnienie godne wydarzeń fatimskich. Kto kiedyś otworzył świeżego kokosa ten wie, że jego smak i zapach różni się od dobrze nam znanych wiórków mniej więcej tak jak zdjęcie profilowe zadumanego myśliciela różni się od brodatego grubasa, który pojawił się na randce. Więc dwie główne rzeczy, które pojawiają się w aromacie to wiórki kokosowe i ten biały kokosowy glut z którego się owe wiórki robi, a które przez niektórych mogą być mylone z mydłem. Niby podobnie, ale jednak nie do końca. Najlepsze jednak jest to, co się rzadko zdarza czyli smak, który daje dwa razy więcej takich samych wrażeń co zapach. Matko Bosko co to się stanęło?

Oprócz tego w samym piwie czuć fajne i nawet całkiem ekskluzywne nuty zbożowe i delikatny alkohol, który całości nadaje wrażenie czegoś na wzór likieru do kawy. Sama goryczka jest idealnie ułożona. Nie znika zbyt szybko, ale też nie zalega jak zwały tłuszczu po zimowych, samotnych wieczorach.

Powiem Wam tak. Albo napiszę. Gdybyście to piwo zabrali w jakiekolwiek miejsce na świecie i dali do spróbowania osobom, które się na piwie znają, to w wyrazach wdzięczności bez problemu oddaliby Wam za nie swoją żonę, albo przynajmniej samochód. Na jedną noc, ale to zawsze coś. Wprawdzie na żonie nie zwiedzicie pół świata, ale do monopolowego powinna donieść. Wasze zdrowie

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy

  • Marek Komarek

    To piwo niesamowicie pachniało mi gruszką. Taką w syropie cukrowym. Smaczne, ale bez przesady… W każdym razie, ja swojej żony za to piwo bym nie wypożyczył. Mojej pełnoletniej już Hondzi, tym bardziej;)