Piwne Freaki Stout Wielka Brytania

Samuel Smiths Organic Chocolate Stout

Samuel Smiths Organic Chocolate Stout

Legendy są różne. Są legendy rocka, ale te najczęściej jak je spotkać to okazują się mało atrakcyjne. Nie mają już zębów, skórę mają pomarszczoną i pełną cięć po operacjach plastycznych. Legend rocka więc się nie czepiajmy, bo można czepić się czegoś innego. Dziś czepiłem się piwa legendy. Nie ciężkiego risa. Nie poczwórnej ipy. Nie żadnego kwaszka.

Dziś czepiłem się piwa o wdzięcznej nazwie Organic Chocolate Stout. Czepiłem się piwa z Browaru Samuel Smiths. Legenda. Sweet Stout tak pyszny, że mógłbym nim częstować dziecko. Oczywiście ze strachu przed niebieską kartą tego nie uczyniłem, choć uwierzcie, że mnie kusiło. Wszystko w tym piwie jest ekologiczne. Wszystko. Wieloryby, a także ptactwo z Doliny Rozpudy będą zadowolone. 100% zielono. Woda ciągnięta ze studni. 26 metrów pod poziomem ziemi. Ekologiczne słody, ekologiczne droższe. Ekologiczny prąc w żarówkach browaru. No i elegancko. Mi się podoba.

Już lejąc to w szkło wiem, że coś się tu kręci. Coś się wyprawia. Pachnie kakaem. Czekoladą. Mlekiem i cukrem. Poważnie. Pachnie to mało. To bombarduje tym zapachem. Nie ma szans ucieczki. Jak przed napalmem. Intensywność na poziomie ostatnich dwóch minut seksu. Bardzo fajne przeżycie. Polecam. Seks też.

Piwo jest czarne jak wnętrze mojej piwnicy bez włączonego światła. Ma fajną, dość gęstą i trwałą pianę, która lepi szkło do ostatniego łyka. Fakt, ostatni łyk nie oddalił się zbytnio czasowo od łyka pierwszego. Piwo jest pijalne jak kakao. Każdy kocha kakao. Można nie kochać herbaty, bawarki, ale kakao kocha każdy. Tutaj jest tego na tony, ale jest coś co mi się nie podoba. Nuty stoutowe pochodzące z palonych słodów zostały przykryte. Przykryte przez cukier. Przez słodycz. Za bardzo, choć pewnie taki jest cel.

Piwo pije się świetnie, lecz momentami kojarzy mi się z karykaturą. Jest zbyt sweet, a za mało stout. Spokojnie można go używać jako zamiennik pigułek gwałtu. Podajesz go lasce w każdej ilości, a ona to piwo przyjmie. Jedno, drugie, piąte. I gotowe. Nie namawiam oczywiście, bo i po co. Dobre piwa piją wyłącznie faceci, którzy nie muszą robić takich rzeczy, by pociupciać. I tego się trzymajmy. Bo to prawda jest.

Piwo warte spróbowania. Ciekawa, słodka i lekka interpretacja stylu. Fajne to, ale sam raczej nie powtórzę. Chętnie za to poczęstuję, gdy mi się niedowiarek trafi, że piwo może tak smakować. Widać może. Może i ma się dobrze.

avatar
Napisane przez

Majk

  • Nie przepadam za słodyczą w piwie, choć piszesz tak, że po prostu trzeba tego spróbować 🙂 Trochę kontrowersyjnie, ale po mistrzowsku budowane napięcie, bez sztucznie nadmuchanego stylu jak w innych recenzjach. Niemniej, nachmielone kakao potraktowałbym jedynie w ramach ciekawostki, bo nie potrafię sobie wyobrazić, bym mógł wprowadzić stouta do swojego stałego repertuaru. Duże uznanie za skład i jeśli to nie chwyt marketingowy, to ta cała organiczność bardzo do mnie przemawia.

    • Kororowy Majk

      Dzięksy za miłe słowo. Co do tego piwa, spróbuj. Warte. Nachmielone kakao 😀