AleBrowar Browar Grupa docelowa Piwne Freaki Styl piwa

Rowing Jack, czyli cieszę się, że go mam

Rowing Jack, czyli cieszę się, że go mam

Tak się jakoś złożyło, że zmęczony dziś jestem niemiłosiernie. Napisałbym „zjebany”, ale podobno w internetach nie można przeklinać. (U nas można wszystko!)

Otworzyłem piwo. W końcu „piwo to moje paliwo” jak przeczytałem kiedyś na ścianie jednego z bloków na dzielnicy. Etykieta śliczna, od razu zrobiło mi się lepiej. Kojąca zieleń w połączeniu z białymi czcionkami i cieniem korsarza z dubeltówką (HA!! odklejcie sobie etykietę od szkła. Wioślarz przestaje być wioślarzem, a staje się korsarze z dubeltówką. Tej wersji się będę trzymał). Mo to sens. Co prawda tekst o ekstra porcjach chmielu w morskiej drodze do Indii jest jakiś taki wymyślony na kolanie, ale co tam, nie czepiam się.

(ojjjj… mój drogi Gąsiorku. WYMĄDRZANIE SIĘ MODE: ON.

Przymiotnik indyjski w nazwie India Pale Ale nie wziął się z tego, że jest np. made in India, albo, że ludzie, którzy je robią także czczą święte krowy. Otóż w XIX w. pewien nieistniejący już browar o nazwie Bow Brewery* warzył piwo, które było mocno chmielone, miało lekko podniesioną zawartość alkoholu i przede wszystkim miało wytrzymać bez zepsucia dwuletnie leżakowanie. 

Kampanii wschodnioindyjskiej, którą zasięgiem działania można śmiało porównać do Amazona XIX w., pomysł wytrzymalszego piwa bardzo przypadł do gustu. Co za tym idzie także ich indyjskim odbiorcom. Z czasem więc piwo, które miało większy zasięg występowania niż ostatnia epidemia eboli i było wysyłane do brytyjskiej kolonii zaczęto nazywać po prostu India Pale Ale.

WYMĄDRZANIE SIĘ MODE: OFF)

Wracając do piwa.

Otworzyłem je i zaciągnąłem się aromatem (w moim przypadku tłumaczenie „piję, ale się nie zaciągam” niestety nie zadziałałoby na spotkaniu AA). Przelałem piwo do szkła.

Mieszanka świeżości, tropikalnego aromatu,  przyjemnej goryczki i miłego dla oka koloru przypomniała mi, że jestem szczęściarzem. Stać mnie na tak dobre piwo. Stać mnie też, by pojechać do Maka na frytki (nawet na zestaw, i to bez użycia kuponu znalezionego w skrzynce na listy). Nie muszę się martwić, czy żona nie zaszaleje i nie kupi w tym tygodniu Fairy do mycia naczyń, kosztem choćby mandarynek dla dziecka.

(BIEDA MODE: ON) O mandarynkach piszę nie bez powodu. Jestem z tego pokolenia, co to pamięta jakim rarytasem była mandarynka, o turbówce, czy coli w szklanej butelce nie wspominając. (BIEDA MODE: OFF)

Czasem dziwię się tylko, że Janusze do spółki z Grażynami, wylewają na lewo i prawo mnóstwo żółci, pisząc, że żyją w najgorszym kraju na ziemi. Komentują zawzięcie na Onecie każdy sukces Kamila S (następcy Adama M) tekstami, że rząd to złodzieje, zarobki poniżej średniej krajowej, która jest i tak poniżej chińskiej stawki dniowej liczonej w łyżkach ryżu. A Łunia ( ta z gwiazdkami na fladze), to już wogóle wstrzykuje cichaczem malarię naszym gołębiom, by te zasrały nas śmiercionośnym deszczem.

Dziwię się, gdyż Ci sami Janusze z Grażynami wsiadają w weekend do swoich passatów TDI, by pędzić wydawać kasiorę w Zarach, Benettonach, czy nawet Rossmanach. Choć tutaj trochę skłamałem. Wystarczy kilkuminutowa próba znalezienia miejsca do parkowania pod galerią handlową, by zorientować się, że dziś te „passaty” to często już nie te passaty, co to „niemiec płakał, jak sprzedawał”, tylko pachnące nowością i skórą auta, które z racji swego wieku nie załapałyby się do miejskiego żłobka, bo są jeszcze zbyt młode.

Dlatego zamiast rozpisywać się nad tym, że piana zbyt szybko opadła zostawiając na szkle wyłącznie kopię mierzei wiślanej, napiszę o tym co w tym piwie najlepsze. Tropikalne klimaty, zarówno w aromacie jak i smaku z mega fajną goryczką i pijalnością. Po prostu. Cieszmy się tym co mamy.

Wiosłujący Jacek jest jednym z moich najulubieńszych piw. Są tacy, którzy mówią, że RJ nie robi już takiego wow jak kiedyś. Ja się z tym nie zgadzam. Uważam, że to my jako piwopijcy staliśmy się rozpieszczeni kolejnymi świetnymi (A)IPA i dziękuję za to Bogu, bo to oznacza, że się rozwijamy jako piwny kraj. Kiedyś rozmawiałem z moim piwnym autorytetem i na temat Jacka powiedział tylko, że po piątej warce „król stał się nagi”.  Ja od siebie mogę jedynie dodać, że jeśli faktycznie „Umarł król, (to) niech żyje król”

Zdrowie króla.

_DSC0283

 

Browar: AleBrowar

Styl Piwa: IPA

Wysokość ekstraktu: 16%

Zawartość alkoholu: 6,2%

IBU: 70

Piana: Obfita, gęstopęchorzykowa

Barwa: Ciemnozłoty, jasny bursztyn

Temperatura: 14 st. C.

Cena: 7,9 zł

*Podobno właściciel browaru wskoczył do kadzi fermentacyjnej i utonął po tym jak dowiedział się, że jego jedyny syn nie chce pójść w ślady ojca, lecz woli zostać baletmistrzem. (true story)

avatar
Napisane przez

Majk