Bez kategorii

RIS by Doctor Brew

RIS by Doctor Brew

Znany wszem i wobec Misiek „pożal się Boże bloger piwny” wypędzając ze swoich komnat jedną z sióstr syjamskich zwaną Winną Jęczmienną (więcej o tej przygodzie możecie przeczytać tu: http://kororoweszyszki.pl/857/ ) skierował swe pełne pożądania oczy ku jej czarnoskórej siostrze o imieniu Ryśka. Imię to pochodzi od liter „RIS” , które z kolei są skrótem od słów Raczej Intrygująca Swawolniczka. Jak to się stało, że bliźniaczki syjamskie miały całkiem inną barwę pozostawiam jedynie Twojej, drogi czytelniku, wyobraźni. 

Ryśka ubrana była w podobne do swej siostry szaty, lecz jej bielizna miała barwę srebra, a nie złota jak to miało miejsce w przypadku Winnej. Majtki (w piwolandii zwane kapslem) miała czarne, a na plecach wytatuowaną pedalską historyjkę o nagim aromacie pełnym śliny, oraz o durnej zbroi zrobionej z kapsla. „Już wolałbym, żeby miała na plecach narysowanego kutasa” – pomyślał Misiek.

 

Zaprosił więc nasz bloger Ryśkę do swej wanny zwanej teku, kazał położyć się na plecach aby nie czytać wypocin o ślinie i zbroi, i począł wwąchiwać się w nią niczym świnia w leśne runo w poszukiwaniu trufli. Wyczuł alkohol (siostry ewidentnie miały problem z jego nadużywaniem), palone słody i amerykańskie chmiele, które były tu zupełnie niepotrzebne, a całość wyszła tak, jak by ołtarzyk postawiony z okazji Bożego Ciała ozdobić petardami, konfetti i chińskimi wróżbami. Aromat ów nie był niestety niczym nowym lub niczym szczególnym dla Miśka, bowiem podobnie pachniały kurtyzany z pobliskiego zamtuza, które tak jak Ryśka nadużywały alkoholu, a zwane były pospolicie BIPAmi. Naturalnie udało się wyczuć pewne różnice. Ryśka dodatkowo pachniała landrynkami, które nie dodawały jej wiele uroku. Sporo ze swojego ostrego charakteru zawdzięczała mimo wszystko alkoholowi. 

Misiek, jako znany wszem i wobec jebaka, lub jak kto woli, degustator nie poprzestał jedynie na zmyśle węchu, lecz postanowił skosztować swej zdobyczy. Dość szybko tego pożałował, bowiem uczucie rozlewające się na języku było podobne do odczuć węchowych, ale prawie wszystkie nuty oprócz alkoholu były mniej wyraźne. Na początku pojawiła się prosta słodycz, która natychmiast została przykryta przez alkohol zupełnie jak oczy dziecka zakrywane przez matkę gdy nagle w teatrze aktorka pokaże pół cycka. Po przełknięciu, zupełnie jak po odsłonięciu oczu przez matkę, w tle pozostaje bardzo lekka i palona goryczka, która tak naprawdę już nic nie wnosi do przedstawienia. 

Nasz bloger obraził się nieco na księcia Doctor Brew za to, że ten ogłosił turniej, którego celem było uwolnienie jego niedojrzałych jeszcze córek. Obraził się, bowiem uważał, że znacznie lepiej dla piwolandii byłoby gdyby Winna Jęczmienna oraz Ryśka pozostały nadal zrośnięte kończynami, zamknięte w lochu-tanku i nie dotykane przez nikogo. Być może wówczas po kilku miesiącach lub latach byłoby kogo ratować, a durne historyjki zmyłyby się z ich pleców. 

 

Browar: Doctor Brew

Styl Piwa: Imperial Stout

Wysokość ekstraktu: 24 Blg

Zawartość alkoholu: 10,5%

IBU: 80

Piana: dobropęcherzykowa

Barwa: Czarna z rubinowymi refleksami

Temperatura:  16 st. C.

Cena: 10,9 PLN

bd_ris

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy