American IPA (AIPA) Piwne Freaki Revolta

Revolta. Earl Grey AIPA Lemon edition

Revolta. Earl Grey AIPA Lemon edition

Bywacie czasem w parku? Ja też nie, ale w parku można czasem zastać mnóstwo starszych Pań. Każda z nich nazywa się Elżbieta druga i trzyma w ręku skórkę cytryny. W drugiej rąsi trzyma filiżankę pełną herbaty. Starsze panie wykonują razem dziwny taniec. Znaczy to wygląda jak taniec, bo nie jest tańcem. Starsze panie po prostu trzymają między kolanami otwarty woreczek z granulatem chmielowym. I trą tymi kolanami, by aromat się unosił. W tym parku.

Szkoda, że nie bywamy w parku i nie możemy tego zobazyć i powąchać. Tak właśnie wyobraziłem sobie ten park pijąc piwo. Wąchając nowego Earl Grey’a z Revolty. Edycję z cytryną. I ja się tu wcale nie będę rozpisywał jaką odmiane cytryny tu wyczuwam. Ja Wam tylko powiem, że warto tego piwa spróbować. Może niektórzy stwierdzą, że przegięte. Inni pokochają z wejścia, jak ma luba. Tak, czy siak warto, bo piwo jest wyraziste. Wyraziste jak ślad na mej dupie w dzieciństwie. Mieliśmy kiedyś taką babcię w bloku. Wkurwiała wszyskich, bo wrzątkiem nas polewała, gdy biegaliśmy pod jej balkonem. Postanowiliśmy się zemścić. Zapukaliśmy do drzwi. Wredna babcia otworzyła je z tą swoją miną pełną nienawiści do świata i okolic. Nie zdążyła się nawet zdziwić, bo do wnętrza jej domu wpadło kilka samolocików zrobionych z gazet. Podpalonych.

Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak wyrazisty był mój ślad na dupie. Ojciec mnie pasem złoił. Jak się okazało, babcię zawinęło pogotowie. Że niby ataku jakiegoś dostała. Udawała. Na bank. Szach mach, gnojki. Tak pewnie pomyślała dzwoniąc pod 999.

Dobre piwo.

avatar
Napisane przez

Majk