Flanders Ale Piwne Freaki Zamkowy w Cieszynie

Red Roeselare Ale z Cieszyna

Red Roeselare Ale z Cieszyna

Misio Kororowy 20.01.2016 g. 23.33

Jak to mówił Chandler Bing z serialu Przyjaciele do wyrywanej przez siebie lesbijki: „penis szmenis wszyscy jesteśmy ludźmi”. W ten sam sposób zdecydowałem się podejść do piwa Red Roeselare Ale z Cieszyna. Grand Champion dupampion, piwo to piwo. Oskubując go z całej otoczki GCH i związanych z tym hendikapów jak i wygórowanych oczekiwań podszedłem do tego jak do zwykłego piwa. 

Idąc normalnie od początku trafiamy na pianę, która znika równie szybko co ojciec alkoholik z wypłatą i po chwili nie ma jej. Jest z nią jak z prababcią. Każdy miał, ale nie każdy widział. Szybkim krokiem przechodzimy do barwy. Tutaj również szału nie ma, a wręcz przeciwnie. Najlepiej kolor tego piwa odda wyraz herbata. Piwo wygląda jak zwykła czarna z woreczka. Dopiero kiedy spojrzymy na nie pod światło ukaże się piękna czerwona barwa, otoczona brunatną otoczką. I to w zasadzie zapowiada w jakim kierunku zmierza to piwo. Czyli w coraz lepszym. 

W aromacie wyraźnie czuć jeżynowe owoce. Porzeczki, wiśnie, jeżyny i sporo estrów typowo belgijskich. Do tego bardzo lekka, ale wyczuwalna nuta palona. Bardzo bogaty, świeży i owocowy aromat. Jednocześnie czuć, że to piwo kwaśne, ale bez przesady. 

W smaku jest również ciekawie. Mamy na początku delikatną kwaskowość która bardzo szybko zmienia się w odczucie jedzenia przez nas wiśni. Tyle, że nie trzeba się bawić z pestkami. Później na to miejsce wchodzi szybka słodycz, która ustępuje miejsca równie szybkiej paloności, a całość na końcu wraca do swojej pierwotnej formy kwaśnego piwa. Dzieje się tu tak dużo i tak szybko jak w Szybkich i Wściekłych. 

i9ljb51cb7kqrv0vvfxj

Co warto zaznaczyć alkoholu nie czuć wcale. Dopiero po opróżnieniu butelki czuć, że nie była to czeska desitka, a cieszyńska siedemnastka z zawartością alkoholu na poziomie 7,5%. Na pochwalę zasługuje również fakt ujarzmienia kwaśności w piwie. Czuć wyraźnie, że to sour ale, ale ta kwaskowość nie przykrywa i nie dominuje nad innymi aromatami tak, jak ma to miejsce w niektórych piwach z dodatkiem bakterii kwasu mlekowego, co wg mnie zasługuje na uznanie. Warto zaznaczyć także, że pomimo iż piwo jest z cieszyna, to nie ma w nim żadnych nut metalicznych. Czy to zasługa specjalnie wypożyczonego do tego piwa tanku? who knows. 

Reasumując RRA jako piwo jest fantastyczne. Oferuje sporo doznań, i jednocześnie pozbawione jest wad, które nękają niektóre inne kwasy, oraz niektóre inne piwa z Cieszyna. Każdemu kto chce rozpocząć przygodę z kwasami polecam. 

SONY DSC
SONY DSC

 

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy