Artezan Piwne Freaki Stout

Bo Czarna Wołga to świetne piwo jest

Bo Czarna Wołga to świetne piwo jest

Jeśli ktokolwiek z Was jest takim no lifem, że śledzi moje wpisy, to wie, że wolę piwa jasne niż ciemne. Wraz z każdym siwym włosem na głowie to się jednak u mnie zmienia. Wypiłem już trzy ciemne piwa, każde na jeden siwy włos, więc powoli staję się ekspertem w tej dziedzinie. Były to kolejno, Dzikie Ale ze Zwierzyńca, żywiecki Bock i raz po wódce spróbowałem Koźlaka z Ambera, ale go wyplułem, bo był zbyt rzemieślniczy. Widzicie sami, że to nie przelewki i czytacie wpis prawdziwego eksperta.

Jako wszechwiedzący ekspert w temacie dziś napiszę kilka słów o piwie, które kupiłem z sentymentu do czarnych wołg. Konkubent mojej babci był członkiem partii i jeździł takim pojazdem. Jako małe dziecko nigdy nie mogłem zrozumieć dlaczego ojciec nie chce pozwolić mi do niego wsiąść, a na prośby babci bym mówił do tego pana per dziadku, ojciec dostawał rozległego zawału serca. Niestety trzeci z kolei zawał wysłał tatę do lepszego świata, a mi w sercu prócz pamięci o ojcu pozostała chęć spełnienia marzeń o przejażdżce czarną wołgą.

Złapałem w sklepie butelkę bez zastanowienia, czy w środku jest piwo, czy olej silnikowy. Czarna Wołga to czarna wołga. Sztuka do sztuki się zgadza. Marzenia się spełnią. Już w domu okazało się, że jednak w sklepie z piwem nie sprzedają oleju silnikowego, co mnie w sumie ucieszyło, bo mam w tym tygodniu wyjazd służbowy, a po wypiciu pół litra oleju silnikowego mógłbym mieć problemy z żołądkiem.

Piwo w szkle prezentuje się wybornie, tak samo jak wybornie prezentuje się odbicie fotografa w brudnej butelce na fotce pod wpisem. Wołga wita nas fajną lekko kremową pianą. Piana opada dość szybko, lecz może to i dobrze, bo otwiera drogę świetnym aromatom, którymi piwo nas raczy. Mamy tutaj czekoladę, w mlecznym wydaniu. Mamy delikatnie palone nuty, a wszystko to podszyte delikatnie mlecznym aromatem i kawą. Wszystko tutaj jest mega przyjemnie ułożone. A, jak się okazało, to był dopiero początek świetnych wrażeń związanych z Czarną Wołgą.

Smak i odczucie w ustach jest mistrzostwem świata. Tylko takim prawdziwym mistrzostwem. Nie wywalczonym przez Niemców po słabym 1:0, czy takim, które zdobędzie w niedługiej przyszłości kadra Kataru w piłce nożnej. Smak w Czarnej Wołdze jest mistrzostwem w prawdziwym wydaniu. Mamy tutaj czekoladę w połączeniu z kawą. Mamy też lekko mleczną aksamitność na podniebieniu. Właśnie aksamitność i pełnia tego piwa zrobiła na mnie największe wrażenie. Całość kończy delikatnie kawowa goryczka, w sam raz kontrująca mleczno czekoladową pełnię. Naprawdę pysznie.

Nie wiem skąd Artezan wziął pomysł na nazwę, lecz jeśli z doświadczeń przejażdżkowych czarnymi wołgami, to ja już wiem, dlaczego w Polsce było tak wielu zwolenników KCPZPR. Bo przecież nie z powodu poglądów, bo te jak wiemy były upośledzone, pomimo, że wielu leśnych dziadków z zaawansowanym alzheimerem do dziś myśli inaczej.

_DSC0708

 

Browar: Artezan

Styl: Stout

Wysokość ekstraktu: 14

Zawartość alkoholu: 5,5%

IBU: 

Barwa: Czarna, z brązowymi przebłyskami

Temperatura: 14 st

Cena: 9 zeta

avatar
Napisane przez

Majk