Pinta Piwne Freaki To Ol

Kwas Alfa od Pinty

Kwas Alfa od Pinty

Czasem zastanawiam się gdzie są granice szukania ekstremów w piwie. Wiem, że pewnie narażę się tym wpisem wielu piwnym freakom, ale tak już to jest w życiu. Suma smutku i radości musi się zgadzać. Od wczoraj w kraju panuje radość. Psy nie szczekają już dupami, a miałczą niczym kot przyszłego premiera. Kredyty spłacają się same, a podatki zostały odłożone do lamusa. By żyło się lepiej. Od wczoraj każdy może zdecydować, czy przypadkiem nie rzucić pracy już od poniedziałku i przejść na zasłużona emeryturę w wieku 27 lat. Tak wybrał naród (naród wybrany, nie zapominajmy) i taki wybór wszyscy uszanujmy.

Ponieważ strony tanich linii lotniczych padły z przeciążenia serwerów, a babcia z zachodniopomorskiego zapragnęła kopnąć w kalendarz z mocnym przytupem, to nie miałem co robić z nadmiarem niedzielnego czasu. Zajrzałem do lodówki, by złapać pętko kiełbasy i zagryźć cebulą. W lodówce stał Kwas Alfa. Piwo kooperacyjne browaru Pinta i browau To Ol. W telewizji szał. Pani Bronkowa płacze, Pani Dudowa też płacze. A w kraju zapanowała ogólnonarodowa radość. Udzieliło mi się to wszystko. Na gębie wykwitł mi wielki uśmiech. Będzie lepiej. Wrak wróci do kraju i zastąpi tę pedalską tęczę na rondzie w stolicy. W końcu, może uda się przegonić ruskich pod granicę z Chinami. Radośc taka, że słońce zaświeciło mimo 23 wieczór. Ponieważ sraczka w majtkach była taka, że groziła już ich przepełnieniem, musiałem skontrować to wszystko czymś kwaśnym. Czymś co sprowadzi mnie na ziemię. Przypomni, że mam kredyt w Euro, a nie we Franku. Zapić czymś, co przypomni, że zarabiam kilka złotych więcej niż dwa tysie, więc pretensji o kredyt mieć nie mogę, ale i sześciu nie zarabiam, więc jestem gorszy niż „złodziej lub idiota”, który to robi za szóstaka. Jak żyć? Panie prezydencie? Jak żyć?

A teraz narażę się wszystkim tym, którzy wytrzeźwieli po całonocnej balandze w rytmie kobz, czy tam dud. Kwas Alfa jest piwem monotonnym. Jednowymiarowym. Jest kwaśny jak skurwesyn, ale nic poza tym. Oczywiście freaki odpowiedzą, że tak miało być,no i w ogóle w tle są motywy kwiatowe. To prawda. Nie neguję tego piwa. Ono ma takie być. Nie mieć piany, być brzydko brudne i napierniczać po kubkach smakowych żurem i kwachem. Takie jest. Tylko po co się męczyć z warzeniem go, jak można równie dobrze chlapnąć szklanicę soku z dobrze ukiszonych ogórków?

Wpis jak zapewne widzicie jest kompletnie apolityczny, więc dzwoniłem do Marka Z (ten od fejsbuka), by osobiście wywalał wpisy, w których to rodacy będą napierdalali się ścigając się w udowadnianiu sobie, że „moja racja jest mojsza niż twojsza”.

 

avatar
Napisane przez

Majk