Grupa docelowa Kormoran Piwne Freaki

Rauchbock Iskariota z Kormorana

Rauchbock Iskariota z Kormorana

Jak wszyscy wiemy są piwa zdradzieckie. Pijesz je jak gdyby nigdy nic i myślisz sobie „przecież to tylko 4,9% alk.”, aż nagle lądujesz z głową w sedesie, bo okazało się, że czytanie ze zrozumieniem to nie jest to w czym jesteś najlepszy, bo na etykiecie widnieje cyfra 9%. Taki piwny lisek chytrusek. Wszyscy to znamy.

Istnieje też piwo „zdrajca”, które ma więcej wspólnego z Judaszem Iskariotą niż z liskiem chytruskiem.

Wiadomo – lisek chytrusek to taki ryży (podobny do Donalda T.), sympatyczny, spryciarz co chodzi sobie koło drogi. Judasz sprzedał się za garść srebrników i wydał złym ludziom faceta, który potrafi wskrzeszać zmarłych, a nawet i siebie. Do tego był Bożym Synem, a to powinno powodować jakieś propsy na dzielni. Wobec tego Judasz to jednoznacznie zła postać i jego zachowanie jest godne potępienia.

Ja właśnie piję judaszowe piwo. Wiele osób narzekało (i robi to nadal), że np. Rowing Jack z Alebrowaru to już nie jest to co kiedyś, że złagodniał itd. Wówczas takie osądy zrzucałem na karb tego, że przez 6 lub 12 m-cy (lub kilkaset piw później) czyjaś percepcja mogła się mocno zmienić.

Dziś moja opinia uległa zmianie, bo ja dzisiaj piję Rauchbocka z Kormorana, którego piłem trzy dni temu. Wówczas czułem w nim wielką treściwość i naprawdę solidną dawkę wędzonośći zupełnie tak jak bym zrobił sobie naszyjnik z wędzonej kiełbasy i do tego kolczyki z kiełbasianych krążków. A może to by były klipsy?

Teraz jednak czuję się jak Polska późnym wrześniem i październikiem ’39 roku. Sam, opuszczony, pozostawiony na pastwę losu. Tyle, że moim wrogiem nie są naziści i komuniści, a koźlak. Bo on miał być wędzony, a przez to ciekawy, a nie jest. Jest nudny jak polityczne wiadomości. Kilka dni temu jednak był ciekawy. Wędzonka wyciekała z niego jak ropa z pryszcza trzynastolatka, a ja nie mogłem przestać go pić i żałowałem, że mam tylko jedną butelkę. Dzisiaj czuję, że piję zwykłego koźlaka ledwo tylko dotkniętego wędzonością tak jak gdyby piwowar grzebał akurat w węglach w poszukiwaniu zagubionego ziemniaka, a potem na sekundkę umoczył jeden i to najmniejszy, oczerniały węglem palec w kadzi z piwem. Nic więcej.

Piwo z tej samej warki i kupione w tym samym sklepie na Tumidaju dało mi dwa zupełnie skrajne odczucia. To tylko pokazuje jak kompletnie pozbawione sensu jest recenzowanie piw, skoro w ciągu kilku dni (a co dopiero miesięcy!) ich odczucie może się zmienić diametralnie.

To jednak także pokazuje jak fantastyczne to zajęcie. Pijesz piwo, które jakiś czas temu ci nie smakowało, a po pięciu dniach nagle bam! i pijesz coś, co mimo takiej samej etykiety i warki smakuje całkiem inaczej. Dlatego tak bardzo kocham craftowe piwa, bo przy odpowienich zakupach zawsze potrafią czymś zaskoczyć. Nieważne czy to będzie pozytywne, czy negatywne zaskoczenie to najważniejsze zadanie jest spełnione: NIE MA NUDY. Z uwagi więc na to, że mam zarówno bardzo pozytywne jak i negatywne wspomnienia każdemu polecam. Ja z pewnością wypiję trzecie, żeby przekonać się na którą stronę przechyli się szala wędzoności 

Browar: Kormoran

Styl: Rauchbock

Zawartość alkoholu: 6,5%

Ekstrakt: 16,5 blg

Barwa: Brunatna

Piana: Początkowo obfita opada do cienkiej warstwy i utrzymuje się niemal do końca

Temperatura podania: ~14 st. C.

Cena: 7,9 PLN

rauch

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy