American Wheat Piwne Freaki Raduga

Raduga. Last summer. Mango Wheat.

Raduga. Last summer. Mango Wheat.

Dziś na internetowe stoły wjeżdża jedno najbardziej odjechanych lekkich piw jakimi uraczył nas ten rok. Piwo oryginalne i rzadkie jak miła urzędniczka w zusie. Piwo z wyglądu piękne jak Olivier Janiak na tle choinki, śniegu i własnej rodziny. Piwo z dodatkiem osiemdziesięciu milionów sztuk pulpetów z mango. Kotletów. Pulpy znaczy.

Biorę je i przelewam do szkła. Oczom nie wieżę. Przecieram. Walę głową w rant stołu. Dłubię w oczach chusteczką z Biedronki. Dobre te chusteczki, teraz w promo 3.49. Tre więc te oczy i patrzę. Co to? To sok jest. Z kartonu. Niefiltrowany. Owoce egzotyczne jakieś w wyglądzie. Gęste. Mętne jak błoto. Kolor rozgniecionego w rękach mango (pestkę wyjmijcie, bo będzie trudno). Wygląda to zniewalająco jak własne auto tuż po wyjechaniu z myjni ręcznej. Gdyby piana choć próbowała udawać, że jest pianą było 11/10 za wygląd. Nie ma piany to idziemy do wąchania, bo wąchanie zapowiada się równie ciekawie.

Kurde. To jest pszeniczniak. Weizen bardziej niż wheat. Są tu banany, jest goździk. Są zboża. No i mango. Mango przez wielkie EM. Mango jest wszędzie. Dominuje każdy zakątek pomieszczenia, w którym otwarto „Ostatnie lato”. Mega mangowe piwo. To mango jest bardziej mangowe niż samo mango. Coś jak być świętszym od Papieża, tylko w pozytywnym znaczeniu tego słowa.

W smaku to samo. Bardzo dobre piwo pszeniczne z olbrzymim dodatkiem pulpetów mangowych. Są tu fajne biszkopty, pieczywko jakieś. Są banany, no i te pulpety. I wiecie co mnie na koniec dojechało maksymalnie? Znaczy dojechało mnie minimalnie, ale to minimum spowodowało, że już maksymalnie dojechany zostałem w swym zaskoczeniu. Maksymalnie dojechała mnie goryczka. Minimalna, ale wyczuwalna. W grejpfrutowym stylu. Świetnie przełamująca mangowo słodką całość. Więcej bym jej chciał, ale co tam. Świetny eksperyment. Sześciu na trzepaku bym nie trzasnął. Ale z wąsatymi kolegami w swetrach i kawą Starbucksa w łapie z miłą chęcią przytuliłbym ze trzy.

PS. Szkło mi ubabrało, jakbym żarł z niego gerber’a dla niemowlaków (próbowaliście? zajebiste są) 😉

 

 

 

 

avatar
Napisane przez

Majk