Pale Ale Piwne Freaki Reden

Gwiezdne pale ale

Gwiezdne pale ale

Dziś chciałbym napisać kilka słów o Wielkiej Niedźwiedzicy. Wielka Niedźwiedzica to taka Telimena wśród dzikich zwierząt antypodów. Dzierży ona w przedniej łapie berło w postaci Krzyża Południa. Krzyż Południa to taka błyskotka zrobiona przez moskiewskich złotników, mylnie przez niektórych umiejscawiana gdzieś na nieboskłonie. Podstarzała Niedźwiedzica przechadza się po Nowozelandzkich stepach podgryzając chmiele, za co jest szczególnie ceniona wśród Diabłów Tasmańskich, które jak wszyscy wiemy bardzo lubią goryczkę.

Właśnie na część tego goryczkowego berła ekipa ze Świętochłowic postanowiła nazwać swoje piwo. Skoro Krzyż Południa mamy już wyjaśniony, pozostaje nam wyjaśnienie skrótu NZ znajdującego się w nazwie tego piwa. Jest to skrót od zwrotu jakim podsumował to piwo pierwszy beergeek, który go spróbował.

„No Zajebiste” powiedział.

I miał całkowitą rację, bo piwo to naprawdę daje radę. Po przelaniu do szkła nasze oczy cieszy mega gęsta, zbita i wysoka piana. Jej białkowe kożuchy towarzyszyły mi w zasadzie przez całą degustację. Gdy już uda nam się po serii koszykarskich zwodów (w tym dwa piwoty) wsadzić nos do szkła w taki sposób, by nie upaprać się w pianie, to poczujemy całą ferię aromatów związanych z „No Zajebistymi” chmielami. Są tutaj cytrusy, są tropikalne owoce, aż po żywice, które są tu również. Piwo pachnie naprawdę rewelacyjnie. W smaku wspomniane wcześniej cytrusy i tropiki nie mają zbytnio czasu na pokazanie oblicza, gdyż piwo charakteryzuje się bardzo agresywną goryczką, która startuje z kontrą w czasie szybszym niż swego czasu Edrju G. skończył bokserską walkę życia. Goryczka w formie trawiasto żywicznej zalega w gardle jeszcze dłuższą chwilę. Mi tam osobiście nie przeszkadza, bo lubię takie piwa, ale księdzu na mszy tego piwa bym nie polecił, a i mam wrażenie, że fani segregujący piwa do segregatorów ułożonych wg. styli mogli by się czepić, że ciut za mocno.

Piwo pomimo dość niskiego ekstraktu sprawia dość pełne wrażenie. Pozostawia bardzo przyjemne uczucie w ustach. Ostatnio tak fajnie w ustach miałem, gdy zeżarłem pół paczki Flipsów i zagryzłem je gotowanym bobem. I to wcale nie ironia, bo Ci co mnie znają, wiedzą, że bób uwielbiam pasjami. Najchętniej jadłbym schabowego z bobem, o pierogach z bobem nie wspominając. Na koniec wspomnę o idealnie kontrastującej z bobem bursztynowej barwie piwa oraz miłym dla oka zmętnieniu. Wszystko to, zaczynając od złotego berła, przez Gołotową goryczkę, aż po bób składa się na naprawdę fajny trunek spod znaku Radenu.  Polecam z całego bobowego serca.

_DSC0440

 

Browar: Raden

Styl: Pale Ale

Wysokość ekstraktu: 13

Zawartość alkoholu: 4,9%

IBU: .

Barwa: Bursztyn. Zmętnione

Temperatura: 10 st

avatar
Napisane przez

Majk