American Wheat Piwne Freaki Pracownia Piwa

Pracownia Piwa Hey Now

Pracownia Piwa Hey Now

To jeden z najbardziej oczekiwanych momentów w mym piwnym życiu. Moment oczekiwany już świadomie, dorośle, rzec by można. Poprzednie to oczekiwanie na nową dostawę Żywego w osiedlowym sklepie, czy Obolony  w Leclercu, lecz to było już dość dawno. Obecne oczekiwanie to już czasy teraźniejsze i ciągły żal o to, że brak czasu i „moje statusienie” nie pozwalają mi na kosztowanie wielu pysznych piw z Pracowni Piwa. A tu bach. Żal się skończył. Jak nie Mahomet do góry, to góra do Mahometa, czy jakoś tak. Pracownia zaczęła butelkować swoje piwa i dostępne są one już w naprawdę wielu miejscach naszego pięknego kraju.

Na pierwszy ogień idzie Hey Now, czyli American Wheat. Etykieta robi robotę. Cała seria zabutelkowanych do tej pory piw wygląda świetnie. Dodatkowo butelki to 0,33, co dodatkowo dodaje piwu magii i uroku (a i piwowary domowe się ucieszą). Bardzo mi się to podoba. Ciekawe, czy dożyję czasów, gdy ukochane Piwne Podziemie zacznie butelkować swoje rarytasy. Ale w tym wpisie rządzi Pracownia Piwa. To jej należą się pokłony i standing ovation, jak „Lewemu” za „pięciopak”.

Pierwszym zabutelkowanym piwem z Pracowni jakie przyszło mi otworzyć jest Hey Now, czyli American Wheat. I jak to przy pierwszym piwie, coś musi być zawsze pierwsze. Tym pierwszym czymś, było pierwsze co rzuciło mi się w oczy, czyli wielka i agresywnie wyłażąca z krośnieńskiego kondoma piana. Piana tak natrętna, że piwo 0,33ml przelewałem do szkła dobrych kilka minut, by wreszcie móc położyc butelkę na potrzeby fotki. Piana po pewnym czasie zaczyna się dziurawić, lecz pomimo coraz większych bąbli wcale nie odpuszcza zajmując dwie trzecie przestrzeni w szkle. Hey Now ma jasno złotą barwę. Kolor wpada wręcz w słomkowy. Piwo jest lekko zamglone, a najlepszym porównaniem całego wyglądu jest po prostu dobry Grodzisz. Tak wygląda porządne piwo grodziskie, choć w tle głowy cały czas pamiętajmy, że bohaterem wpisu jest Amercian Wheat.

W zapachu jest delikatnie, jak podczas pierwszego w życiu stosunku seksualnego. Zwłaszcza, gdyby stosunek ów odbywał się w składzie zboża i cytrusów, bo tak pachnie to piwo. Pszenicą i cytrynami. Bardzo miły i subtelny zapach. W tle przewija mi się jakby kolendra, ale nie dam głowy, czy to nie autosugestia.

Za pijalność, piwo to powinno dostać bana od organizacji walczących z wszelkiego rodzaju spożywaniem alkoholu. Hey Now pije się tak świetnie, że piwo to powinno być dostępne w opakowaniach 6×0,33ml. Bardzo lekkie, ale po żadnym pozorem nie wodniste piwo. W smaku dominuje pszenica idealnie balansowana przez delikatne cytrusy oraz średnią, bardzo miłą w odbiorze goryczkę. Dość wysokie nasycenie. W ustach pozostaje taki jakby delikatnie mączny posmaczek. Wszystko w tym piwie jest na miejscu. Wszystko jest ułożone jak trzeba. Napisałbym, jak w niemieckim aucie, ale ostatnio to chyba nie byłoby najtrafniejsze porównanie.

Browar:  Pracownia Piwa

Styl: American Wheat

Wysokość ekstraktu:  11

Zawartość alkoholu: 3,8%

IBU:  Odczuwalna, lecz nienachalna goryczka

Piana: Wysoka. łatwo się buduje. Szybko pęcherze łączą się w większe, ale nie opada zbytnio

Barwa: Słomkowy, jasnozłoty. Piwo jest zamglone

avatar
Napisane przez

Majk