Cascadian Dark Ale (Black IPA) Piwne Freaki Pracownia Piwa

Pracownia Piwa. 100!

Pracownia Piwa. 100!

O ile mnie szare komórki nie oszukują, to piwo 100 powstało jakieś 400 warek temu. Ale mniemam, że okazało się tak w pytkę dobre, że Pracownia postanowiła uwarzyć je jeszcze raz. No i słusznie, bo dzięki temu, taki piwny amator jak ja jest w stanie go spróbować. Inaczej, takiemu piwnemu amatorowi urwało uszy przy samych zębach mądrości. Tak, tak. Mam je. Jeszcze nie wyrosły.

Butelczyna, jak to od Pracowni Piwa. Mała, jak siusiak wielkiego rugbisty w stanie spoczynku. Spoczynku siusiaka, nie rugbisty. Nic to. Wziąłem w łapę małe szkło i przelałem to cudo próbując wymuszać pianę. Nie udało się. Pianie brakuje dwudziestego któregoś tam chromosomu, więc wolała się nie ujawniać. Jej sprawa, bo to co najlepsze dopiero mnie w tym piwie czekało.

Zapach. Dziwny jakiś. Wcale nie prażony słonecznik, jak to nam wmówił Tomek z pewnego bloga. Nie nie, wcale nie. Są iglaki. Co ja gadam. Las w stadium wczesnej wycinki. Są cytrusy, ale lekkie. Nie, że mocne jakieś. Są palone słody. Fajnie. Miło. Rześko. /*szkoda tej małej butelki. Szarpałbym dużą*/. Mało intensywnie, ale fakt. Piwo wyjąłem z balkonu. A balkon umiejscowiony w Polsce, więc pizga w lutym.

Całe cuda dzieją się dopiero w smaku. Melon? Arbuz? Winogrona? Co to za zajebiście rześki smak w ciemnym piwie? Jest też kawa. Kwaśna. Ale delikatnie. Są igły, co to po wycince lasu zostały. Piwo ogólnie raczej wytrawne. Co mi osobiście pasuje. Co tu pisać. Jedna z lepszy chciemnych ip, jakie piłem. Jeśli spotkacie to piwo w jakimś warzywniaku na dzielnicy, bierzcie śmiało. Warto.

Wasze zdrówko.

avatar
Napisane przez

Majk