Doctor Brew India Pale Ale Piwne Freaki

Polaris „weź orbitkę” IPA

Polaris „weź orbitkę” IPA

Jak wszyscy wiemy z reklam, do Włoch z drożdżówkami, kawą i innym pospólstwem ze stołu nie latamy, a Clooney zerwał z różowym pączkiem. Wiemy też, że po zżuciu jednej gumy nasze zęby napierdalają bielą po oczach tak, że powinni za to wystawiać mandaty. Piszę o reklamach dlatego, że obie dotyczą gum miętowych, a o mięcie i odczuciu mięty w ustach dziś chciałbym napisać kilka słów.

Dostało się ode mnie ostatnim piwom od Doctorów. Jedno było mętne niczym zaatakowany sinicami Zalew Zemborzycki w okolicach Lublina. Drugie znowu ugotowało się z kalafiorem oraz pietruszką, przy okazji dnia flagi na krakowskim rynku. I już myślałem, że źle się dzieje u doctorów brwiów, że skończyła się pewna era, a tu znów ratuje mnie mięta. Zupełnie jak wtedy, gdy musiałem powiedzieć kilka ciepłych słów seksownej sąsiadce, ale nie znalazłem czasu na poranne umycie kłów. Dlaczego od początku wpisu chrzanię o mięcie? Mięta to, mięta tamto? Otóż Doctory postanowili swojego najnowszego single hopa nachmielić Polarisem. Polaris jest niemieckim chmielem, który teoretycznie ma dawać miętowy aromat, a w smaku zapewniać znane nam odświeżająco szczypiące uczucie, jak po rozgryzieniu świeżej miętowej gumy z listka (sprzedają jeszcze takie, bo nie używam gum odkąd zmieniłem dentystkę i ta okazała się ponętną brunetką, więc latam do niej cyklicznie?).

Pierwsze wrażenia z Polaris IPA nie nastroiły mnie optymizmem. Piwo jest mocno mętne, a piana niemrawa. W tyle głowy zaczął majaczyć mi kolejny zawód, lecz tylko do momentu powąchania. Prócz tropikalnych owoców (bardzo słodko) w tym piwie można bez większego wczuwania się wyczuć miętę. Miętę w takim bardziej ziołowym wydaniu. Niczym świeży liść z krzaczka. Naprawdę fajne przełamanie słodkich, tropikalnych owoców w wydaniu brzoskwiniowym. W smaku mięty już nie wyczułem, ale tropikalne (baardzo tropikalne) owoce zostają kontrowane bardzo ciekawym uczuciem „szczypania” w język. Właśnie takiego mroźnego szczypania, jaki miał zapewnić użyty chmiel. Piwo, jak przystało na Doctorów cechuje się bardzo dużą goryczką, co sprawia, że świetnie mi się je piło.

By nie było tak różowo i by mnie jęzor od lizania nie bolał. To jest kolejne piwo z tego browaru, które jest cholernie mętne. W butelce pływają farfocle i nawet po bardzo delikatnym przelaniu go do szkła, po kilku chwilach całe ścianki szkła oblepione są mikro i makro farfoclami. Na pozytywną recenzję Polarisa wpływa fakt, że cel został osiągnięty, a walory chmielu zostały ukazane w sposób idealny, a o to chyba w single hopach chodzi. Jednak, gdyby nie te miętowe ciekawostki, to samo piwo jest bardzo słodkie. Fajnie kontrowane goryczką, ale czułem się jakbym zagryzał mięta bardzo dojrzałą brzoskwinię. W drugiej części szkła zaczęło mnie to męczyć. Spróbujcie go jednak zdecydowanie, bo nie na co dzień możemy dać się „szczypnąć w język”, a chyba o niecodzienne przeżycia w crafcie chodzi 🙂

_DSC0578-2

 

Browar: Doctor Brw

Styl: Single Hop IPA

Wysokość ekstraktu: 16

Zawartość alkoholu: 6,2%

IBU: 71

Barwa: Brzoskwinia, jasny bursztyn. Mocno mętne

Temperatura: 9 st

 

avatar
Napisane przez

Majk