Piwne Freaki Piwowarownia Stout

Piwowarownia. Kawko i Mlekosz. Coffee Milk Stout

Piwowarownia. Kawko i Mlekosz. Coffee Milk Stout

Kawko i Mlekosz. Dalecy kuzyni Kokosza i Kajka. Odebrałem ich z dworca Pekape i od razu w oczy rzuciła mi się jedna rzecz. Kawko, to ten z braci, który rządzi w tym związku. Przykrywa czapką Mlekosza, lecz ten próbuje się odgryzać pachnąc cukrem i mlekiem. Takimi wiecie? Z zimnej kawy. Odebrałem więc braciszków, wsadziłem do taksy i hej do domu.

Umyć ich jakoś trzeba było po podróży dalekiej, więc wsadziłem ich do wanny, biedaków. Piana w wannie utworzyła się niska, taka na centymetr. Znikła szybko tworząc na powierzchni cieczy ładne szlaczki podobne trochę do mapy starożytnej Europy. Zapach z wanny to przede wszystkim intensywna, zimna kawa. Mleka i cukru w niej nie żałowano. W tle majaczy gdzieś wanilia, lecz ta do głosu dochodzi dopiero w momencie jak zechcemy się z owej wanny napić. W smaku kawa staje się bardziej słodkim deserem, do tego całkiem gęstym i oblepiającym. Warto zauważyć, że z 16 blg drożdż naprodukował tylko 4,5% alko, co pokazuje jak dużo „niezjedzonych” cukrów tu zostało. Już przy pierwszym łyku przypominamy sobie jeszcze jeden miły smak z dzieciństwa. To kakao. Ale nie takie z paczki z wiatrakiem. Bardziej w stylu słodkiego kakao „Kubuś”. Takiego w żółtym plastikowym słoiku.

Goryczki tu nie uświadczyłem, ale piwo wypiłem z bardzo dużym smakiem. Dodatkowym plusem jest to, że „najadłem się” nim jak nie jednym deserem. Wysycenie jest tu niskie, co jeszcze potęguje odczucie spożywania kakaowego deseru. Ucieszyli się kuzyni z tej kąpieli. Ucieszyłem się i ja. Cieszę się, że przyjechali na Szyszki, bo pokazali jak fajnie rozwijają się niektóre rzemieślnicze inicjatywy. Piwowarownia z browaru o przeciętnych piwach i dramatycznej oprawie wizualnej wyrosła na pięknego łabędzia. To kolejne ich dobre piwo, a i opakowania nie ma się co wstydzić na kraftowych salonach.

avatar
Napisane przez

Majk