American Pale Ale Piwne Freaki Piwoteka

Piwoteka Smashing Stones.

Piwoteka Smashing Stones.

SMASH, trochę jak MASH, ale by było podobnie śmiesznie to trzeba by wypić tego dużo. Nie umniejszam piwu, bo to jest świetne, lecz na to przyjdzie czas w dalszych zdaniach. MASH był świetnym serialem. Uśmiłem się na nim po pachy i może dlatego to dziś pieką mnie cholernie po użyciu Etiaxilu. Co to MASH już napisałem, a co to SMASH? Single Malt, Single Hop, czyli piwo uwarzone przy użyciu wyłącznie jednego słodu i jednego chmielu. Jednej wody pewnie też, ale tym już browar się nie pochwalił. Piwa takie są bardzo cenione, bo pokazują w sposób idealny co dany chmiel wnosi do piwa. W sprzyjających warunkach (będzie tak, Piwoteko?) fascynat piwa, może kupić kilka piw na różnych chmielach w jednym czasie i zdegustować je porównawczo dowiadując się tego i owego o chmielu. Oczywiście nie porównujemy ponad 4 piw na raz, bo może to się skończyć nie najlepiej. Tia.. do rzeczy.

Dodatkową zaletą Smashing Stones jest woltaż. 4 procent alkoholu pozwala na zwiększenie poprzeczki wypitych danego wieczora piw o conajmninej dwa. Może to być również wada. Na przykład, gdy znów źle umyłeś kibel i żona Cię ciśnie, to jeden Smashing sprawy nie załatwi. Ciemnozłote piwo, z ładną gęsta pianą pachnie ślicznie. Chmielowo. Uzyty tutaj amerykański chmiel Cascade dał fajne rześkie aromaty cytrusów i tropików. Gdzieś w lte jest lekka ziołowość. Wszystko to bardzo miłe dla nosa.

Ci co liczyli, na wysoką pijalność tego piwa, nie będą zawiedzeni. Bardzo cytrusowe, leciutkie i pijalne piwko. Mamy tutaj słodową podstawę, ale świetnie kontrowaną lekko cytrusową, wpadającą w grapefruit, goryczką. Piwo to znika ze szkła w przeciągu kilku minut. Kolejna pozycja, która w lato będzie wpadała mi do gardła, jak sardyna w przełyk pelikana.

avatar
Napisane przez

Majk