Piwne Freaki Piwoteka Saison

Leżę, kwiczę i pachnę ziołami. Przegrałem w trzech setach

Leżę, kwiczę i pachnę ziołami. Przegrałem w trzech setach

W piwach szukam nie tylko amerykańskich chmieli, goryczki i alkoholu. Czasem chcę być zaskoczony niczym gwiazdy filmów dla dorosłych wielkością przyrodzenia łysego z Brazzers. No i powiem Wam, że tym razem się udało.

Spodziewałem się, że Sezą z Piwoteki jest piwem ziołowym i nietuzinkowym. Dlatego postanowiłem wyzwać go na pojedynek smaków. Do degustacji zaprosiłem czipsy o smaku cebuli z kebabem, a także jakieś kolejne o nazwie tak pojebanej, że nawet jej nie przytoczę. Były mocno smakowe i aromatyczne. Niech to nam wystarczy.

I tak siadłem w gaciach ja ze swoimi chipsami, a obok Sezą z buńczyczną etykietą Niezłego Ziółka. Tymianek, Rozmaryn. Hohohho. Mnie nie wystraszysz myślę sobie.

Wlałem go do szkła i Ziółko wysunął się na prowadzenie. Świetna gęsta piana. Gęsta i trwała niczym lody w programach na Kuchnia+ .

Zapach. Przy zapachu zacząłem się powoli bać, że ja ze swoimi megasmakowymi chipsami to chyba nie mam podejścia do tego piwa. Ziółko pachnie ziółkami. Czuć tu rozmaryn, czuć szałwię. Ale wiecie, nie taką jak to w Ciechocinku babcie zaparzają przed wyjściem na balet. Tutaj to wszystko daje zajebistego kopa w nos. Podbudowane jest nutą pieprzu i jest mega ostre i wyraziste. Nie zatknąłem się jeszcze z aż tak skrajnie ziołowym piwem.

Przegrywałem 0:2, a że pojedynek rozgrywany był na zasadach siatkarskich, w dodatku bez rewanżu, to byłem pod ścianą. Czas na tajną broń w postaci kebaba z cebulką. No i znów słabo. 2:5 w trzecim secie na początku. Ziółko broni każdą piłkę, każdy blok mojego kebaba, to skuteczne podbicie rozmarynu z tymiankiem.

W samku jest podobnie. Piwo jest tak wyraziste w swych ziołowych nutach, że nie byłem w stanie zadusić tego smaku niczym co znalazłem w domu. Chipsy poległy, a ja postawiłem sobie za punkt honoru, że przed skończeniem butelki zagłuszę ten smak w ustach. Wyciągnąłem z szafek i lodówki swoich rezerwowych, czyli: pomidor suszony, Flipsy dziecka, Michałki z Wawelu, parówka. I nic. Kurwa. Dzieło sztuki smakowej.

Pogodziłem się z porażką 0:3, lecz porażka z takim przeciwnikiem to nie porażka, lecz zaszczyt. Na prawdę świetne piwo. Idealnie nasycone, przyprawione mocno, lecz celowo. Polecam to piwo wszystkim, którzy chcieliby odskoczyć choć na moment od ameryki, pilsów, stoutów, risów i porterów.

_DSC0507

 

Browar:  Piwoteka

Styl: Saison

Wysokość ekstraktu: 14

Zawartość alkoholu: 5,5%

IBU: 22

Barwa: Herbata. Zmętnione

Temperatura: 12 st. C

Cena: podam później, bo paragon w aucie.

avatar
Napisane przez

Majk