Piwne Freaki Piwojad Witbier

Piwojad. Blanka. Witbier

Piwojad. Blanka. Witbier

Styrany do domu przylazłem. Ledwo żywy. Wyobraźcie sobie, że musiałem pójść do sklepu z buta!! Nie autem. 300 metrów. W jedną stronę!!! Skandal. No. Więc przylazłem do tego domu styrany i ledwo żywy. Piwa mi się zachciało. Lekkiego, rześkiego. Taki wiecie? Zimny prysznic na łeb. Prysznic w grę nie wchodził, bo odkąd przeprowadziłem się na Rudnik, to przez problemy z wodą, prysznic jest luksusem.

Pozostało piwo. Z lodówki wytargałem Piwojada. Przekozacki zwierzak. Chciałbym hodować takiego w domu. Jak pandę, czy chomika. Piwo z Piwojada, to Blanka. Witbier. Zamiast prysznica, w sam raz. Jasno złoty, a może ciemno słomkowy trunek. Troszkę zmętniony, ale dużo w tym mojej winy. Sympatyczna Blanka przewróciła mi się w lodówce wprost na sałatę. A sałata, jak wiecie, rzecz w codziennym życiu niezbędna. Stąd kilka razy, na spółkę z żoną Blanką wstrząsnąłem. W zasadzie, to przy każdym robieniu kanapek wstrząsaliśmy nią nie mało.

Ale kij w to. Prysznica mi trzeba. Pachnie ładnie. Pomarańczka, pszenica i lekka kolendra. ?Gdzieś w tle można wywąchać cytrusy. Bardzo przyjemny i rześki zapach. W sam raz, dla człowieka styranego dramatyczną podróżą do warzywniaka. Ale zapachem pragnienia nie zabiję. Całe szczęście wybór był słuszny, bo Blanka pragnienie zabija idealnie. Jest piwem mega rześkim i pijalnym. Dość wysoko nasyconym, ale nie aż tak, by mi bulki nosem szły po kilku łykach (dużych łykach). W smaku, mamy pszenicę, mamy coś słodkiego, jak sok pomarańczowy. Mamy też delikatne cytrusy i delikatną, pszeniczniakową kwaskowość. Blanka zniknęła mi ze szkła w kilkadziesiąt sekund. Nie kłamię Was. Dupska nie urwało, ale nie róbmy żartów. Witbier nie jest od rwania dupska. A to od czego jest, to Blanka spełnia idealnie.

avatar
Napisane przez

Majk