Lift to the scaffold. Session IPA. Browar Raduga.
Piwne Freaki Raduga Session Pale Ale

Lift to the scaffold. Session IPA. Browar Raduga.

Pracuję w biurowcu. Znam biurowce większe, ale mój jest wystarczający, by winda była w nim trzecim, po kiblu i ekspresie do kawy najważniejszym urządzeniem. Z windą wszyscy żyją dobrze. Mówią jej „dzień dobry” na korytarzu. Nie wycierają wydłubanych z nosa kóz o przyciski poszczególnych pięter. Staropolskie przysłowie mówi: „szanuj windę, to i ona uszanuję Ciebie”. Nie wiem co robię nie tak, ale winda w moim biurowcu mnie nie lubi. Pal licho, że się zacina gdy jestem w środku. Problem w tym, że winda zacina się, gdy jestem w środku z kurierem. Zdarzyło mi się dwa razy, co na sumarycznie dwa zacięcia daje równe jak blat 100% spośród moich windowych zacięć.

Read More
Piwne Podziemie Tropicalia Session IPA
Piwne Freaki Piwne podziemie Session Pale Ale

Piwne Podziemie Tropicalia Session IPA

Podziemie kojarzyło mi się z nieudacznictwem. Weźmy na przykład takiego mnie. Dobrych kilka lat napierniczałem muzę z winyli. Techno znaczy się grałem. Z płyt winylowych. Zwiedziłem cały kraj. Dziesiątki, jak nie setki klubów. Serce podpowiadało, że chciałbym kiedyś zagrać nie przed tysiącem, a przed 50 tysiącami ludzi. Na Love Parade, na Ibizie, czy na ulicznym festiwalu w Nowym Jorku. Nigdy mi się to nie udało. Byłem wtedy przekonany, że jestem z podziemia. Underground. Nie biorą mnie tam, bo jestem niszowy. Nie myślałem wtedy o tym w kategoriach „nie biorą, bom za słaby”, nie biorą, bo są tacy, co grają z 4 gramofonów na raz, a ja ogarniam ledwo trzy. Są tacy, co wydają kupę dobrej muzy, a ja nie wydaję nic. Aby to dostrzec potrzebowałem dystansu. Jakieś 15 lat dystansu.

Read More
Session IPA Baba Jaga
Baba Jaga Piwne Freaki Session Pale Ale

Session IPA Baba Jaga

Cieszę się. Cieszę się zawsze, gdy ktoś przekuwa pasję w zawód lub idzie na swoje. Cieszę się wtedy, gdy osiedlowa „grypa” (każdy ją miał) przechodzi na zawodostwo. Stojąc na obwodnicy miasta nie musi uiszczać odsypu żadnemu bułgarowi. Dla siebie robi. Nawet jak robi komuś, to w sumie i tak dla siebie. Cieszę się też, gdy słabo opłacany stoczniowiec rzuca statki w pizdu i idzie na swoje. Robi na siebie budując kajaki dla turystów z Niemiec. Choćby i tak. Zawsze kochał tworzyć łajby, więc robi to. Na swoim.

Read More
Page 1 of 1