Doctor Brew. Barley Wine 2016.
Barley Wine Doctor Brew Piwne Freaki

Doctor Brew. Barley Wine 2016.

Bez wielkich nadziei i oczekiwań otworzyłem drugą butelczynę z mocnym, drogim piwem od Doctorów. I wiecie jak to jest? To jest trochę tak jak na rybach. Jak jedziesz na ryby przygotowany, w wiadrach tysiąc zanęt, w torbie robaczki białe, czerwone. Kukurydza? A może groch? Proszę bardzo. Przygotowany jesteś na 100%. A tu chu.. nie biorą. Zawód po całej linii. Innym razem wypadasz nad rzeczkę bez oczekiwań. Ot tak. Dla luzu. I okazuje się, że trafiłeś na rybne eldorado. Wszystkie płocie Twoje. Trafiła się też brzana. Tołpyga odpadła z haka, ale dzień i tak był mega udany.

Tutaj jest podobnie. Otworzyłem Barley Wine. Ot tak. Po prostu. By pociumkać mocne piwo do serialu. Etykieta na butelce jest piękna. Browar poszedł po rozum do głowy, bo poprzednie, często wymięte etykiety risów i barli wajnów ujmowały tym zacnym w założeniach trunkom dość wiele. Tutaj wszystko jest na miejscu. Napisy są tak złote, ze zastanawiałem się nad zdrapaniem ich celem użycia. Trochę złota muszę użyć u jubilera, bo obrączkę muszę powiększyć. Paluch coraz grubszy, a hajsu szkoda.

Read More
Kiedyś to było. RIS z Doctor Brew.
Doctor Brew Piwne Freaki Russian Imperial Stout

Kiedyś to było. RIS z Doctor Brew.

Kiedyś to były czasy. Kiedyś to były czasy, gdy ludzie po imprezie Piwnego Lublina szli nachlani. Szli pod sklep na Tumidajskiego. Szli, bo mieli cel. Mieli cel by wyrwać dwie butelki. By wyrwać RIS’a i Barley Wine’a. Z Browaru Doctor Brew. Kochanego i lubianego. Przez wszystkich freaków. Piwnych. Bo miłośnicy filmów porno z fretkami z roli głównej ich nie lubili. Słusznie w sumie. Z niedźwiedziami w głównej roli też nie lubili. Zboczeńcy. Dziś Doctorów nie lubi wielu. Wtedy kochali wszyscy.

 To były czasy, gdy na Szyszkach oba piwa porównywane były do dymania księżniczek. Tak tak. Takie to były czasy. Wkładaliśmy ptaszki w szyjki butelek. Robiliśmy minety kapslom. Jaraliśmy się wszystkim co się rusza. Co chmiel ma. I alkohol oczywiście. No….

No, ale czasy się zmieniły. Dziś, by napić się świetnego RIS’a wystarczy mieć dwie dyszki wolnych środków na koncie i wybrać się do sklepu, by te środki wydać. Ale miłość została. Miłość do gwałcenia szyjek butelek oczywiście. Gdy pojawia się RIS od panów Doctorów, trza kupić. Ostatnio mieli dobrą passę…. Trza kupić i wypić. Pyszne będzie…

Read More
Doctor Brew. Ella IPA
Doctor Brew India Pale Ale Piwne Freaki

Doctor Brew. Ella IPA

Ze związkami to jest różnie, ale pewne części wspólne są zawsze i spróbuję podzielić to na jakieś etapy. Etap 1 – zauroczenie. Wkraczasz w nieznane. To na tym etapie zawsze golisz nogi (lub jajka). Na tym etapie wszystko jest przejaskrawione do granic. To teraz kochasz wszystko bezgranicznie i nie widzisz żadnych wad. Bzykasz się w przymierzalni Domów Towarowych Centrum. Czerpiesz i dajesz garściami. Spać musisz z rękami na kołdrze, a poranne siku opóźnia się kilka minut, przez poranny namiot. Etap to piękny, lecz niestety często krótki, bo często po nim nadchodzi Etap 2 – życie.

Read More
Doctor Brew. Perfect Lager.
Doctor Brew Lager Piwa codzienne

Doctor Brew. Perfect Lager.

Kolejne piwo od ładnych chłopaków, które mi smakuje. Jest po prostu dobre. Ponad poprawne. Jakbym miał na ulicy próbować nawracać jakiegoś ziomeczka na lepsze piwa, to Perfect Lager byłby jednym z pocisków w mym arsenale. Wygląda pięknie i ładnie, ale to akurat ulicznym ziomeczkiem by nie wstrząsnęło. Przeto zwykłe eurolagery też są klarowne, złote i mają ładna pianę. To nie tędy droga.

Read More
Doctor Brew. Sinem IPA.
Doctor Brew India Pale Ale Piwne Freaki

Doctor Brew. Sinem IPA.

Nowy chmiel, więc wlałem w siebie bez większych oporów. Chmiel ma nazwę taką, że trzeba studiować matmę by to ogarnąć. HBC 431. Coś jak nazwa planety, albo świeżo wyhodowanej małpy albinosa. Nie przykładam wagi do takich rzeczy. Podobno dziś znane i lubiane chmiele z Ameryki też miały kiedyś takie nazwy. Niech będzie. Kosmici Ziemię też pewnie nazwali w tym stylu, więc kto by się tym przejmował. Chciałem poczuć w piwie coś nowego i jak się okazało poczułem. Piwo wygląda ładnie, jak nie wszystkie singlehopy od Doctorów. Wygląda nawet ładniej, bo nie jest ubełtane i nie pływają po nim żadne chłapcie. Ładne, złoto pomarańczowe piwo, z wielką czapą bujnej piany.

Read More
Doctor Brew. Old Lager
Doctor Brew Lager Piwne Freaki

Doctor Brew. Old Lager

Czasem fajnie jest się czymś zaskoczyć. Można się zaskoczyć negatywnie, na przykład patrząc w lustro lub robiąc kopę w majtki z myślą, że wszystko będzie dobrze. Ale zdecydowanie lepiej i fajniej jest zaskakiwać się pozytywnie. Przykładem może tu być 500 złotych na koncie, przy jednym tylko dziecku lub wypicie zajebistego piwa z browaru, który do tej pory dupska Ci raczej nie urwał.

Read More
Single Hop Lemon Drop. Browar Doctor Brew.
Doctor Brew India Pale Ale Piwne Freaki

Single Hop Lemon Drop. Browar Doctor Brew.

Przechodziłem ulicą. Akurat obok sklepu z alkoholem. Taki zbieg okoliczności. Zbieg…. Okoliczności…. Jasne. Wejdę na moment, to nic nie kosztuje, pomyślałem (na pewno?) i wszedłem do środka. W zasadzie to nie wszedłem, bo już przed drzwiami stała wielka kolejka piwnych geeków.
„za czym tak stoją?” zagadnąłem.
„Lemona rzucili!!!” odparli geekowie.

Read More
Doctor Brew American Witbier
Doctor Brew Piwne Freaki Witbier

Doctor Brew American Witbier

„Dzisiaj miałem piękny sen. Na prawdę piękny sen. Wolności moja, śniłem, że…”
Kolejne piwo od sympatycznych kolegów w idealnie wyprasowanych koszulkach o pięknych kołnierzykach. Na wstępie napiszmy kilka słów o piwnym stylu, co go ktoś nazwał Witbierem. Witbier to słomkowe piwo pszeniczne z dodatkiem kolendry i skórki pomarańczy. W zapachu mieć powinniśmy umiarkowane nuty kolendry, wspomnianej skórki pomarańczowej. Cechować się powinno, wysoką, trwałą pianą. W smaku powinno być przyjemnie słodkie, dośc wytrawne, rześkie, często o kwaśnym finiszem. Zarówno nuty chmielowe, jak i goryczkowe powinny tutaj być na poziomie marginalnym. W żaden sposób nie przysłaniającym głównych bohaterów. Kolendry i skórki pomarańczowej… Tyle słowem wstępu.

Read More
Page 1 of 2