Piwo żytnie. Sołtys. Gościszewo
Gościszewo Piwne Freaki Roggenbier

Piwo żytnie. Sołtys. Gościszewo

Jak byłem jeszcze mały i ładny, to jeździłem na działeczkę. Na wieś. Taką prawdziwą wieś. Zabitą dechami. Taką, gdzie za przyjaciela miałem krowę, a jedynym pokarmem był ten, który sam sobie złowiłem w rzece lub zdobyłem w formie zamiany za to co złowiłem. Byłem jeszcze w tym wieku, że w dupie miałem laski, miłości i ogólnie, jak już się zaszyłem w tej wsi zabitej dechami, to nie miałem najmniejszej potrzeby kontaktu ze światem zewnętrznym. Byłem w takim wieku, że jeździł ze mną ojciec. I on w odróżnieniu do mnie potrzebę kontaktu ze światem miał. Małą, lecz jednak miał. Nie muszę Wam dodawać, że czasy to były takie, że komórkę miał tylko prezydent USA, a rozmiary to ona miała takie, że wożono ją za nim specjalną ciężarówką. Jako, że ojciec musiał gdzieś czasem przedzwonić, to musieliśmy znaleźć telefon. Wyczyn nie łatwy we wsi, gdzie nie ma nawet sklepu.

Read More
Page 1 of 1