Piwa codzienne Saison Żywiec

Żywiec Saison

Żywiec Saison

Ostatnio w internetach pełno jest Zbyszka Stonogi i Żywca Saison. Jako, że Zbyszek i jego fascynujące odkrycia interesują mnie średnio, postanowiłem dorzucić do sieci garść informacji o Żywcu.

Na początek trochę nudnej teorii. Saison ma pachnieć owocami i przyprawami. Aromat owoców (pomarańcz lub cytryna) to estry. Aromat przyprawowy może pochodzić od faktycznego dodania przypraw do piwa lub od fenoli wydzielających się podczas pracy drożdży(czyli jak estry, ale nazwa inna ;). Piwo ma charakter raczej wytrawny, a goryczka nie jest zbyt intensywna. Pomimo, że „sezony” często są piwami dość mocnymi, to niewskazane jest, by alkohol był wyczuwalny. Zarówno w aromacie, jak i smaku.

No dobra. Abyście mi tu nie posnęli, robaczki, to kończę te teoretyczne wywody. Zróbmy to, co lubimy najbardziej, czyli chlapnijmy piwo. Żywiec przelany do „szkła” wygląda całkiem okazale. Jasno pomarańczowe, ładnie zmętnione piwo przykrywa ładna, biała i dość zbita piana. By nie było. Jeśli ktoś myślał, że nos do słoika wsadza się wyłącznie po to, by spróbować czy gołąbki przytargane z Siedlec do Warszawy nie zepsuły się podczas podróży w PKP, to jest w błędzie. Nos do słoika wsadza się również po to, by powąchać jak pachnie piwo. Raz widziałem, jak ktoś wącha siuśki ze słoika, ale to traumatyczne przeżycie. Nie wracajmy do niego publicznie.

Trzymam tak nos w tym słoiku i niestety pierwszy zawód. Piwo owszem, pachnie owocami. Pomarańczą. Lecz jest to zapach zbliżony raczej do oranżadki ze szkolnego sklepiku, niż intensywnej skórki pomarańczy, kojarzącej nam się z grzańcem, czy paczką od Mikołaja. Przypraw tu nie wyczujemy. Wyczujemy za to alkohol. Delikatny, lecz niepodważalny. Obecny, jak taca na niedzielnej „sumie”.

Piwo smakiem na pewno zaskoczy tych, co to tylko Warka, Tyskie, czy Harnaś. Piwo jest lekko kwaskowe, po podniebieniu przelatuje gdzieś w oddali pomarańcz. Mamy tu również nuty przyprawowe. Nie jakieś zajebiste, ale mamy. Są. Obecne, jak „kontrola prędkości” w miejscu, gdzie jakiś idiota postawił na autostradzie znak z ograniczeniem prędkości do 40.

Goryczki, to my tu nie mamy, ale mamy niestety alkohol wyraźnie grzejący podniebienie… „To nie tak, miało być…” zaśpiewał by Michał Bajor.

Nawiązując do wspomnianej piosenki. Uszy mi zwiędły. Dramat, ale jest jeden plus. Trzy minuty męki na youtubie dały mi czas do filozoficznych przemyśleń. Nie wszystko jest czarne lub białe. Nie wszystkie piwa muszą być albo pyszne, albo od razu  wylane do zlewu. Są też piwa, które są średnie. W pewien sposób idące w dobrym kierunku, lecz mające przed sobą jeszcze sporo drogi. Żywiec Saison jest takim właśnie piwem. Średnim, ale mającym swój charakter. Jest piwem wybijającym się na tle ogólnodostępnych korpopopłuczyn. Pokazującym, że w piwie można szukać czegoś więcej. Dobry ruch Żywca. Zdrówko.

Browar: Grupa Żywiec

Styl: Saison

Wysokość ekstraktu: 13,5

Zawartość alkoholu: 6,5 %

IBU: Praktycznie nie obecna

Piana: Biała, gęsta. Znika szybko, ale przez krótki okres istnienia bardzo ładna

Barwa: Jasno pomarańczowa. Lekkie zmętnienie

avatar
Napisane przez

Majk