Gościszewo Piwne Freaki Roggenbier

Piwo żytnie. Sołtys. Gościszewo

Piwo żytnie. Sołtys. Gościszewo

Jak byłem jeszcze mały i ładny, to jeździłem na działeczkę. Na wieś. Taką prawdziwą wieś. Zabitą dechami. Taką, gdzie za przyjaciela miałem krowę, a jedynym pokarmem był ten, który sam sobie złowiłem w rzece lub zdobyłem w formie zamiany za to co złowiłem. Byłem jeszcze w tym wieku, że w dupie miałem laski, miłości i ogólnie, jak już się zaszyłem w tej wsi zabitej dechami, to nie miałem najmniejszej potrzeby kontaktu ze światem zewnętrznym. Byłem w takim wieku, że jeździł ze mną ojciec. I on w odróżnieniu do mnie potrzebę kontaktu ze światem miał. Małą, lecz jednak miał. Nie muszę Wam dodawać, że czasy to były takie, że komórkę miał tylko prezydent USA, a rozmiary to ona miała takie, że wożono ją za nim specjalną ciężarówką. Jako, że ojciec musiał gdzieś czasem przedzwonić, to musieliśmy znaleźć telefon. Wyczyn nie łatwy we wsi, gdzie nie ma nawet sklepu.

I tutaj pierwszy raz w życiu wykorzystałem moje ponadprzeciętne zdolności zjednywania sobie ludzi. Otóż, prócz krowy, za kumpla miałem syna sołtysa. Fajny chłopak, tylko śmierdziało od niego potem. Wiecie jak? Jechaliście kilka lat temu trolejbusem po Lublinie? To nie tak. On śmierdział inaczej. Ale nic to. Lubiłem go. A on lubił mnie. W tej naszej przyjaźni dzielilismy się swymi tajemnicami. I tak o to, prócz wiedzy o pierwszym zaroście na jajkach dowiedziałem się, że ojciec kumpla, sołtys, jest szczęśliwym posiadaczem telefonu. Jedynego we wsi. Służbowego niejako. Takiego wiecie? Z Tarczą, którą wykręcało się numer. Wypas. Ojciec szczęśliwy, ja to miałem w dupie, ale dziś mi to pasuje. Do wpisu mi pasuje.

Pasuje mi do wpisu, bo bredzę dziś o nowym piwie z Browaru Gościszewo. Piwie żytnim. Roggenbier. Tak się styl zwie podobno. Z Niemiecka. Piwo zwie się Sołtys. Tak samo jak sołtys, ojciec chłopaka co śmierdział i miał problem z włosami na jajkach. Tutaj jednak problemu smrodu nie ma. Przeciwnie wręcz. Piwo pachnie goździkami, chlebem i słodkimi owocami. Świetnie. Pierwszy łyk? I jest równie dobrze. Oleista tekstura zakleja usta. Piwo jest lekko kwaśne i słodkawe jednocześnie. Są tu jakieś ciasteczka, są goździki. Jest wyraźna goryczka i delikatne przyprawy. Jeśli nigdy nie piłeś piwa żytniego, albo Cię ono zawiodło, to spróbuj „Sołtysa”. Jeśli tu Ci się nie spodoba, to po prostu nie lubisz takich piw. Pozostaje skok z dachu wieżowca. Pyszne.

avatar
Napisane przez

Majk