Piwne Freaki Pszeniczne Ale Wąsosz

Prawdziwa twarz Zorro

Prawdziwa twarz Zorro

Ostatnio razem z grupką innych ludzi brałem udział w cholernie nudnym szkoleniu, które dotyczyło czegoś, co kompletnie Was nie zainteresuje. W pewnym momencie prowadząca podzieliła nas na grupy wg tylko sobie znanego klucza. Ja – wieczny ignorant posiadający wspaniałą umiejętność słuchania wykładu godzinami i wymazywania go na bieżąco z pamięci, niedomyty chłopak Antek w swetrze i z włosami na plecach (lub samym swetrze lub w samych włosach), tępa, ciemnolica Gosia na której cześć miejscowe solarium nazwało jedną z lamp, oraz wieczny amant i idiota w jednym – Janek, który miał na swoim koncie niejedną chorobę weneryczną. (wśród swoich byłych miał przezwisko Trypel)

Do drugiej grupy prowadząca (która najwyraźniej mnie nienawidziła) przypisała same piękne i mądre z wyglądu osoby. Zadanie jakie mieliśmy nie jest istotne. Najważniejsze jest, że jak się okazało Antek jest mega mózgiem, Gosia wie doskonale co dzieje się w showbizie (co nam bardzo pomogło), a Janek zagadał prowadzącą dając nam możliwość skorzystania z „pytania do publiczności”. Na koniec dnia wygraliśmy (oczywiście bez mojego najmniejszego udziału) i okazało się, że team, który wydawał być się mniej sprawny niż płuca u sześciomiesięcznego wcześniaka zaskoczył, zatrybił, a nawet wygrał.

Piszę o tym dlatego, że dzisiaj na podnośnik wjechało piwo, które szczerze mówiąc bardziej mnie odepchnęło swoim składem niż przyciągnęło. Nie mogę jednak powiedzieć, żeby było nieciekawe (zupełnie jak moja grupa). Jest to Apple Weizen 4S (32GB). Dobra tak na poważnie to jest to pszeniczniak z dodatkiem naturalnego soku z jabłek. Nazywa się Zorro czyli po hiszpańsku Lis. Uwaga teraz wierszyk, który wymyśliłem widząc zdechłe ryże truchło leżące przy drodze podczas moich wakacji:

Chodził lisek koło drogi,

Ujebało mu głowę i nie ma nogi

Koniec.

lisek

Samo piwo zostało jednak dość sprytnie uwarzone tak jak ten lisek. Tuż po otwarciu dociera do nas (i nieco niepokoi jak mokre majtki po planowo suchym pierdnięciu) aromat najtańszego napoju z jabłek. Za jabłkami zaś stoi stare, dobre, zwykłe piwo. Aromaty słodowe są wyraźnie wyczuwalne, a nos przyzwyczaja się do obcego dotąd w piwie zapachu. Całość o dziwo zaczyna ze sobą współgrać tak jak moja drużyna PFRONu. Chmielu nie czuć, ale może to i dobrze, bo mogłoby być za dużo barszczu w grzybach.

W smaku jest właściwie lustrzane odbicie tego co czuje nos. Zaczynając picie czujemy od razu sok jabłkowy (który pomimo tego, że naturalny sprawia wrażenie strasznie sztucznego) a potem powoli do tego dochodzi zwykłe Ale, które kończy się delikatną goryczką dzięki której piwo nie jest mdłe. Chmiel na końcu gra ostatnie skrzypce czyszcząc nasze kubki smakowe z nienawykłych naleciałości.

Jak się okazało Zorro jak na liska przystało jest faktycznie sprytnym piwem. Umiejętnie łączy sok z jabłek z piwem nie faworyzując żadnej ze stron. Nie jest to ani sok z dodatkiem piwa, ani piwo, w którym jabłka można wyczuć tylko na poziomie autosugestii. Dodatkowo drożdże użyte do piwa chyba nie były tradycyjnymi weizenowymi, bo na szczęście ani goździków, ani bananów w nim nie było. Szacun dla Wąsosza za tak dobrze zbalansowane piwo.

Przyczepić jedynie można się do bardzo słabej piany, która nawet na zwykłym Ale’u nie przystoi no i do wspomnianego wyżej sztucznego aromatu/smaku jabłek.

Ze swojej strony polecam każdemu, kto jeszcze nie pił, oraz tym osobom, dla których IPA jest jeszcze za gorzkie, a np. lubią dziabnąć radlerka.

Browar: Wąsosz

Styl: Apple Weizen

Wysokość ekstraktu: 12,8 blg

Zawartość alkoholu: 4,9%

IBU: Mało. Na moje oko to 2 albo z 3?

Piana: Mizerna jak tegoroczna zima.

Barwa: Żółta, lekko mętna choć jak na weizena to i tak bardzo klarowne.

 

SONY DSC
SONY DSC
avatar
Napisane przez

Misio Kororowy