Imperial IPA OLIMP Piwne Freaki

Zeus z Olimpu

Zeus z Olimpu

Browar Olimp raczej mnie nie zawodził. Dodatkowo do Olimpu przyszedł nowy piwowar, młody zdolny. Celebryta piwowarstwa domowego można by rzec. Na wieść o Zeusie ucieszyłem się jak kot mogący wskoczyć właścicielowi na łeb o 5 rano. W końcu Zeus to nie byle kto. Krzysztof Jeżyna ze Szczecina wśród greckiej świty.

Imperialna IPA to jeden z mych ulubionych stylów piwnych, choć ostatnio niestety coraz częściej słodki od słodu niż urywający dupę chmielem. No ale za nim o słodkości, to wlejmy piwo do szkła. Zeus ma barwę zaparzonej herbaty, bez cytryny. Jest lekko mętny, a w szkle zbiera się całkiem pokaźna warstwa gęstej piany. Gdy ta odpuści staje się to o czym pisałem. W zapachu jest słodko (wręcz krówkowo !!) i nie jest to słodycz tropikalnych owoców pochodząca od chmieli. Jest to karmelowa słodycz z zasypu. Nie bardzo potrafię ogarnąć dlaczego ostatnio ta słodycz trapi wiele dabel ipów znad Wisły.

Pal sześć wąchanie, łyknijmy, a będzie lepiej (chodź 65 IBU nie nastrajało mnie pozytywnie). No i niestety. Gówno, nie lepiej. Karmel, karmel i jeszcze raz karmel. Goryczka jakoś próbuje to kontrować w cytrusowym stylu, ale karmel trzyma się tego piwa, jak świnie sejmu. Nic nie jest w stanie tego skontrować, złagodzić. Pisząc tę reckę jest mi przykro jak wczoraj siatkarzom, ale Zeus w wydaniu Olimpu, to nie Krzysztof Jeżyna ze Szczecina, a co najwyżej „Wąski z Killera”.  Najsłabsze piwo z tego browaru jakie do tej pory piłem.

 

avatar
Napisane przez

Majk