Baba Jaga Dukla India Pale Ale Piwne Freaki

Dukla i Baba Jaga. Wiedźmy English IPA

Dukla i Baba Jaga. Wiedźmy English IPA

Było o Krystynie Czubównie, więc czuję się w obowiązku napisać, że szanowna Pani Krystyna wiedźmą raczej nie jest. W związku z tym, całkowicie o niej zapominamy. Czyścimy mózgi i wraz z tym wpisem zaczynamy nowe życie. Jak się okazuje, takich poświęceń wymaga od nas nie tylko psychoterapeuta, do którego zmuszeni zostaliśmy chodzić po złożeniu zeznań na Policji. U tychże niebieskich mundurów wymknęło nam się przez przypadek, że od sześciu lat trzymamy w piwnicy bezdomne dzieci, choć niebiescy pytali tylko o stłuczkę pod warzywniakiem. Tak, czy siak. Sami zgotowaliśmy sobie ten los i nie ważne, czy chodzi o terapię, czy o zwykły szacunek do Pani Krystyny. Zapominamy o wszystkim.

Pierwszym piwem w nowym życiu jest piwo o wdzięcznym i jakże popularnym w każdej rodzinie tytule. „Wiedźmy”. Etykieta, piękna jak zawsze, przedstawia tym razem wieczór panieński jednej z mieszkanek Łysej Góry. Widać, że Panie gustują w narkotykach raczej twardszych. Zastanawia mnie, gdzie zgrabna ręka rysownika skryła obecnego na każdej imprezie tego typu pana. Pana chowającego pindola w stringach ze słonikiem z przodu.

Na dłuższą metę, fakt ten również jest średnio ważny, bo to co wszyscy kochamy znajduje się w butelce. Oczywiście, są na świecie ludzie wkładający pindole do butelek, ale nie bądźmy wulgarni. Wszyscy wiemy, że o piwo chodzi i o nim, dla odmiany napiszmy kilka słów. English IPA. Nazwa stylu brzmi fascynująco. Coś między podwieczorkiem w Ciechocinku, a kakałem w państwowym przedszkolu. Dajmy mu jednak szansę, nie zrażając się stylem. Dukla z Babą Jagą na rzeczy się raczej znają. Użycie w piwie moreli, wody z Cergowej Góry, czarciego korzenia i liści bluszczu zwiększa prawdopodobieństwo, że będzie to coś więcej niż piwo, które wypijcie i wysiusiacie bez większych emocji.

Przelane do szkła pokazuje piękno w całej krasie. Bursztynowe piwo. Dla człowieka z delikatną wadą wzroku wydaje się być całkiem klarowne i tak to zostawmy. Gęsta, drobna piana oblepia szkło, czarci korzeń, liście bluszczu i cokolwiek będzie miała szansę dotknąć. W zapachu? Mamy słody, lekką morelę, karmel i może delikatną nutę czegoś, co mnie zaintrygowało. Korzeń? Bluszcz? Kontynentalny chmiel? Coś ziołowego w każdym razie. Nie pachnie to wszystko jakoś oszałamiająco, ale przyjemnie, a chyba o to w piwie chodzi.

W smaku „Wiedźmy” po raz kolejny pokazują raczej narkotyczny charakter. Tym razem jest to charakter ziołowy, trawiasty, a nawet lekko przyprawowy. Piwo jest przyjemnie słodkie, lecz fajnie kontrowane ziołowo trawiastą goryczką. Po pewnym czasie lekko męczącą, ale jak to z babami… tfu, wiedźmami. Troszkę zmartwił mnie brak moreli, bo właściwie dla niej zakupiłem to piwo. Nie zanudziłem się popijając to piwo. Jest miło, fajnie, zgoła inaczej. A przecież o to chodzi.

avatar
Napisane przez

Majk