American IPA (AIPA) Kraftwerk Piwne Freaki

Militarna AIPA

Militarna AIPA

Ślązaki z Kraftwerku uparli się na te militarne nazwy, tak jak ja uparłem się, że będę prowadził bloga o piwie. Prócz uporu, łączy nas jeszcze jedna cecha. Nie do końca dobrze posługujemy się językiem polskim, gdyż u mnie to widać w każdym wpisie, a nie znam też żadnego Ślązaka, który poprawnie mówi po Polsku. Fakt, że ogólnie nie znam nawet jednego Ślązaka może powodować, że moja ocena jest niewiarygodna, ale niech fakt, że staram się do dofinansowanie z Pefronu powstrzyma Was od darcia ze mnie łacha.

Dziś do szkła wszedł szybkostrzelny Thompson. Broń maszynowa, która podobno zrewolucjonizowała świat. Nie do końca, wiem jak kolejny, pierdyliardowy model broni może coś zrewolucjonizować, ale nie wnikam. Jakbym miał wnikać na blogu w takie rzeczy, to równie dobrze mógłbym wnikać w potówki u noworodków, ale po co pisać na blogu o wielu rzeczach, na których się nie znam. Wystarczy, że nie znam się na piwie. To wystarczająco wpędza mnie w taką depresję, że jedynym ratunkiem jest skosztowanie kolejnego piwa, opisanie go na blogu, co wpędza mnie….

Pozwolę sobie ostatni dziś raz wtrącić słówko o broni. Na etykiecie mamy kozackiego mafiozę z lat dwudziestych. Tak tak, Thompson to dokładnie ta broń, z którą oprychy od „Capone” wypadali z czarnej fury, walili mega szybką serią do czarnej fury, pełnej oprychów „Masy”, po czym odjeżdżali w pośpiechu, zanim przyjedzie policja w identycznej czarnej furze, tylko z kogutem na dachu. Jak to się ma do bardzo delikatnego wydania AIPA w butelce pod tą etykietą? Pewnie wyjaśnia to ten sam klucz, który wyjaśniłby nam, co obok tego mafiozy robi Indianin palący fajkę? Jakieś to takie wszystko bez głębszego sensu w moim odczuciu i zaznaczam, że pomimo IQ 70 gdzieś z tyłu głowy świta mi wzór: INDIANIN + sinus(CAPONE)  =  Ameryka, ale sami przyznajcie. Czy to nie jest trochę naciągane?

Ale wróćmy do piwa, bo o tym mamy pisać. Z wyglądu piwo jest rewelacyjne. Ma świetny brzoskwiniowy kolor, dużą czapę gęstej, trwałej piany, a do tego jest fajnie zmętnione. Całość aż się prosi o skosztowanie pierwszego łyka. Jako, że nie lubię być proszony, to skosztowałem i się zawiodłem. Piwo zapamiętałem jako bardzo „ugrzecznione”. Zarówno w smaku, jak i w zapachu czuć było amerykańskie chmiele, ale bardzo mało intensywnie. Jedynym, co mnie nie zawiodło, była całkiem dobrze zbalansowana goryczka. Nie za mocna, ale i zdecydowanie kontrująca. W sam raz jak na styl. Jest szansa, że to z moimi zmysłami jest coś nie tak, bo Misio, z którym degustowałem to piwo w jednej z lubelskich piwnic twierdził, że jest pysio i w ogóle och,ach, ale jemu też nie ufałbym do końca. On z kolei pije piwo ostatnio tylko trzy razy dziennie, więc jest wyposzczony i wszystko co zawiera w sobie jakikolwiek chmiel wychwala pod niebiosa, wypisując ballady o piwie kredą na chodniku.

_DSC0584-2

Browar: Kraftwerk

Styl: AIPA

Wysokość ekstraktu: 15

Zawartość alkoholu: 6,2%

IBU: .

Barwa: Brzoskwiniowy

Temperatura: Lekko schłodzone

avatar
Napisane przez

Majk