Terrence

Jak wszyscy wiemy piwne freaki rzadko powtarzają drugi raz to samo piwo. Spowodowane jest to biedą i spustoszeniem w portfelach jakie robią w nich (portfelach znaczy) amerykańskie chmiele, a ostatnio również beczki po burbonie i bakterie psujące piwo, robiąc z niego jakąś kwaśną, niepijalną dla normalnych ludzi ciesz 😛 Tym bardziej Terrence zasługuje na uznanie, gdyż specjalnie dla niego zrezygnowaliśmy z zakupu parówek dla dziecka i kopru do młodych ziemniaków.

Terrence wlany do szkła nie krzyczy z wejścia „urwę Ci dupę i wyrwę z Kubotów”. Jest poprawny. Kolor herbaty i fajna biała piana, która towarzyszy nam bardzo długo. Rzep z prawego Kubota odpiął mi się już przy wąchaniu tego piwa. Zajebiście intensywny aromat grejpfruta i żywicy. W tle z grejpfrutem próbują rywalizować słodkie tropikalne owoce. Aromat jest tak przyjemny, że po kilku węchach musieliśmy lecieć w jednym klapku przebrać Pampersa.

Przebrani w świeżego Pampersa mogliśmy z czystym sumienie przejść do pierwszego łyka piwa. A tam szok. Lewy Kubot odpiął się po pierwszym łyku, a przy drugim niestety Pampers poszedł w śmietnik, bo urwało nam dupę. Zajebiście intensywne owoce. Tutaj znów grejpfrut na pierwszej linii frontu. Całe to owocowe szaleństwo idealnie tonuje słodowa podstawa, co w połączeniu z dość niskim wysyceniem powoduje, że piwo staje się gęste, degustacyjne. Tego oczekuję od AIPA. Goryczka jest tutaj również prawilna. Mocna, lecz nie zalegająca. O owocowym charakterze.

Terrence z browaru Wąsosz pozbawił nas już kolejno: parówek marki Berlinki, koperku marki wiejski od baby na targu, pary klapek Kubota oraz dwóch Pampersów. Mimo tego, wrócimy do niego w ciemno, gdy będziemy chcieli dobrze wydać 8 zeta na browara.

IMG_0062

 

Browar:  Wąsosz

Styl: AIPA

Wysokość ekstraktu: 15

Zawartość alkoholu: 6%

IBU: 

Piana: Świetna, ładna i trwała

Barwa: Herbata. Lekkie zmętnienie

Temperatura: Cieplejsze niż zimniejsze

avatar
Napisane przez

Majk