Świeże nieświeże

Czytałem wczoraj w pewnym felietonie, że autor będzie zastępował słowo kurwa, słowem kurna, bo kurna jest ładnie a kurwa brzydko. Spodobał mi się ten pomysł.

Kurna. Wszystko mi się tego wieczoru fajnie układało. Wypiłem dwa pszeniczne Paulenery na dobry początek(jeden dobry, jeden gorszy, lecz nie był „nie dobry”). W telewizji leciał mecz Borussii, która odbija się powoli od dna (4:2 z Mainz). Wziąłem do ręki piwo Świeże z browaru Kormoran i postanowiłem uwiecznić go na równie świeżym zdjęciu w otoczeniu zieleni. Zdjęcie mi się spodobało, więc zabrałem się za degustację (moje degustacje piątkowe to takie raczej degustacje libacje, bo degustowanie więcej niż czterech piw jednego wieczora to raczej bliżej do libacji). No i z myślą, że kontynuuję „degustację libację” w dobrym nastroju trafiłem na wielką KURNĘ. Kurna. Pomijam fakt, że piwo się nie pieni. Trudno. Nie pierwsze i nie ostatnie piwo co się nie pieni. Lecz kurna, piwo Świeże pachnie jakby było nieświeże. Hehe. Jakaś słowna padaka. Nieświeże świeże. Jakby to powiedział jakiś polityk, to bym rozumiał, ale poważny wykształciuch jak ja? Kurna. Coś nie tak.

No, więc kurna świeże nieświeże piwo pachnie co prawda słodowo, ale pachnie przede wszystkim mokrą ścierką. Ten sam zapach pamiętam z podstawówki, gdy szatniarka obleciała lastryko ścierką i do dziś mam zagwozdkę co śmierdziało bardziej. Nieprany od tygodni filetowy fartuch w kwiatuchy, czy to lśniące od mokrej szmaty lastryko…

No i tak właśnie pachnie to piwo. Jako, że degustacja przypadła na piątek, więc alkohol się nie marnuje, to wziąłem łyka. O dziwo było lepiej niż w zapachu. Zza ścierki wyszła lekka goryczka. Dodatkowo na języku przyjemnie grają bąbelki pochodzące z idealnego nasycenia piwa. Podłoga z lastryko jakby wysychała przy każdym kolejnym łyku, a jej zapach ulatniał się wraz z oddalaniem się szatniarki w przepoconym fartuchu?

Uczucia mam mieszane. Świeże nieświeże nie było ostatnim piwem tego wieczoru, więc jakby może początkowa złość mi minęła. Będę musiał podejść do niego jeszcze raz, ale z drugiej strony. Kurna. Czy warto mając do wyboru tyle nieodkrytych piw? To trochę tak jakbym zaliczył po pijaku rudego wieloryba z dyskoteki, lecz wrócił do niego po dwóch tygodniach z kwiatami, by upewnić się, czy byłem aż tak pijany, czy tylko jestem zboczony, że w ogóle próbowałem..

PS. zdaję sobie sprawę jakie są opinię na temat tego piwa i zdaję sobie sprawę, że mogło się okazać, że piwo było źle przechowywane w sklepie itd. itd. Niestety założenie na Szyszkach jest takie, że piję i opisuję co czuję. A drogi czytelnik, choć jest drogi to może się zgodzić, nie zgodzić, obrazić, nie obrazić. Skomentować lub nie skomentować.

_DSC0371

Browar: Kormoran

Styl: Lager

Wysokość ekstraktu: 15,1

Zawartość alkoholu: 6,6%

IBU: ..

Piana: Piany brak

Barwa: Ciemno słomkowa lub jasnozłota. Delikatnie zmętnione

Temperatura: 13 st. C.

Cena: 4,6 zł

avatar
Napisane przez

Majk

  • Odnośnie zapachu miałem takie same odczucia. Spodziewałem się ,,powiewu świeżości”, a co mnie spotkało to duże rozgoryczenie i podobne myśli, że piwo pachnie czymś niespodziewanie dziwnym 😛