Stout 8

Maximus. Ta nazwa kojarzy mi się z „Gladiatorem” (polisz pronałnsiejszyn:  di glejdiejte). Oprócz tego jest chyba jeszcze tania wódka o takiej samej nazwie, ale ona nie zapadła mi aż tak w pamięć (nie to co Lodowa).

Browar Maximus, który uwarzył piwo o nazwie Stout 8 mieści się w Utrechcie. W mieście, którego nazwa kojarzy mi się ze śląską surówką dodawaną do schabowego: „a utrze marchewkę do kotleta? – pyta mąż górnik, który właśnie przyniósł do domu specjalną premię zwaną „dziewiętnastką”; Utrecht – odpowiada stara”. 

Tobie Misiu i naszym Gościom polecam przejechać się kiedyś obwodnicą Utrechtu. Świetna rzecz!!

Sam browar został założony w roku 2012 przez entuzjastów piwa, a głównym piwowarem jest Marcel Snater (prawdopodobnie ten koleś po środku)

brouwerij_maximus

Panowie ubrani są w bardzo modne w tym i każdym innym sezonie jesień/zima bluzy z kapturem. Widnieje na nich to co na butelce ważnego dla mnie piwa Stout 8. Jest dla mnie bardzo ważne, bowiem znajduje się w moim szkle. Kupując je byłem po prostu ciekaw tego co znajdzie się w butelce z tak banalną etykietą. Dopiero kiedy zobaczyłem wszystkie inne opakowania od Maximusa dotarło do mnie, że jest to część większej  i nawet fajnej układanki, która pokazana oddzielnie wygląda jednak nadal banalnie.

Na tym muszę niestety zakończyć narzekania. Piwo pachnie wyśmienicie. Na początku wyczuć można wyraźną paloność, a zaraz za nią kawę i bardzo delikatną wędzonkę. Wszystko to jest wsparte lekką nutą alkoholu, która spaja wszystko w jedno jak premier Tusk swoich niedorobionych ministrów. Każdy z nas spotkał się z taką sytuacją kiedy idzie na imprezę dołącza do nas ktoś, kogo nie znamy, a kto okazuje się spajać całe towarzystwo i kręcić bibkę. W aromacie „Stout 8” taką rolę obok alkoholu (czyli zioma znanego wszystkim wokół) pełni też wanilia. Nie wiem skąd ona się wzięła, bo browar o tym piwie mówi równie mało co matka oddająca swoje niepełnosprawne dziecko do adopcji. Niemniej efekt jaki (cytując pewną stronę) „chłopAcy” osiągnęli jest fantastyczny i po prostu wyśmienity.

W smaku pojawiają się wyraźne nuty paloności, kawy i wspomnianej już wanilii. Jest on lustrzanym odbiciem tego co można w tym piwie wywąchać, a co zdarza się dość rzadko. Mimo swojej złożoności jest bardzo pijalne i znika ze szkła równie szybko co tysiąc złotych podarowany małżonce w centrum handlowym wraz ze słowami: „Nie ograniczaj się kochanie”.

Powyższy czarniawiec nieco mnie zaskoczył. Nie był to wprawdzie wielki szok, bo kiedy kupujecie coś powyżej 10 zł/ 0.33l to spodziewacie się czegoś więcej niż Guinnessa, ale nie sądziłem, że będzie to aż tak złożone piwo. Dodatkowo nazwali je po prostu stoutem. Nie żadnym imperialnym, nie dubeltowym, nie „Crazy Shitty Bang Bang stout”. Doszli do wniosku, że piwo świetnie samo się obroni i jedyne co powinni w miarę jasno zakomunikować to fakt, że ma 8% alkoholu.

Śmiało mogę polecić każdemu akurat tę pozycję, a co do pozostałych piw z browaru Maximus to z pewnością nie przejdę obok nich obojętnie.

Browar: Maximus Brouwerij

Styl piwa: Stout

Wysokość ekstraktu: –

Zawartość alkoholu: 8%

Barwa: Czarna z rubinowymi przebłyskami w zwężeniu szkła

Piana: Grubopęcherzykowa, szybko opada

Temperatura: 16 st. C.

Cena: ~ 15 PLN

stout_8

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy