Piwne Freaki Polskie IPA Solipiwko

Solipiwko. Nomono Freestyle PIPA.

Solipiwko. Nomono Freestyle PIPA.

Polish India Pale Ale. Jakiś psotnik wymyślił tę nazwę specjalnie dla skrótu. PIPA, PIPA, PIPA, jak mawiała Olszówka w kultowych już Lejdis. Ale dziś przed nami stoi piwo, którego skrót mógłby równie dobrze brzmieć VERY LONG DICK i też nikogo by to nie ruszyło. Nie ruszyłoby z prostej przyczyny. Piwo ma tak zajebistą etykietę, że cała reszta odchodzi w siną dal.

Nad samym piwem rozpisywał się za bardzo nie będę. Jak mi ktoś niedawno powiedział, piszę same sponsorowane recenzje. Wojtek Solipiwko nie zapłacił słono, więc nie będę pisał o samym piwie…



Żart. Takie rzeczy to nie u mnie. Za wąski w uszach jestem. Nomono Freestyle przelane do szkła jest ładne jak diabli. Złote, jak zaginiony pod Wałbrzychem pociąg. Z pianą, jak po pożarze kamienicy w Sosnowcu. Nie ma się czego przyczepić. Ślicznie.

W zapachu czuć, że chmieli tu nie żałowano. Polskie odmiany: Marynka, Iunga, Lubelski, Sybilla i Puławski dały piwu mnóstwo aromatu. Można by doszukiwać się tu delikatnych owoców, lecz w zdecydowanej przewadze pozostają nuty ziołowe, trawiaste i leśne. Nie przeszkadza mi to. Dobra odskocznia od „codziennej” cutru-tropikalności.

W smaku? Piwo jest jak dla mnie zbyt maślane w odbiorze. Karmelowe jakieś takie. Nie wiem, czy to chmiel nie poradził sobie z przechyleniem słodowej szali na swą stronę, czy inny diabeł. Troszkę za mało agresywnie jak dla mnie. Goryczka? Jest. Obecna. W ziołowo trawiastej odmianie. Dość mocno zaznaczona.

Piwo nie wytarło mną podłogi, co nie znaczy, że jest słabe. Nie. Spoko. Do wypicia, uśmiechnięcia się i beknięcia po cichu. Bez dorabiania wielkich historii. Dobre piwo. Odhaczone. Ale tak jak pisałem na początku wpisu. Ono i tak przejdzie do historii roku 2016 za swą etykietę. Dla mnie numer jeden w tym roku.

avatar
Napisane przez

Majk