Piwne Freaki Profesja Stout

Smolarz Profesja

Smolarz Profesja

Misio Kororowy 14.01.2016

Smoła jest gęsta i można w niej rzeźbić. Jeśli za małolata nie wbijałeś w upalne dni w smołę na ulicy kapsli, bądź nie pisałeś w niej „Karol to chuj” to możesz śmiało napisać, że „gimby nie znajo”.

Co więc na myśl powinno przynosić piwo z Profesji? Albo coś gęstego i czarnego np. Rye Stout, albo coś  wędzonego torfem czyli wędzony torfem stout. Zamiast tego Profesja zapodaje nam American Stout. Oczywiście na takie produkcje się nie obrażamy, a wręcz przeciwnie pytamy : do którego okienka stanąć w kolejce i jak nisko spuścić spodnie?

Smolarz z Profesji w aromacie okazuje się być znacznie prostszym kolesiem niż nam zapowiadano. Coś na zasadzie zapoznawiania się nieznanym kumplem kumpla. „Znasz Przemysława? Przemsław ma firmę budowlaną i niedawno se kupił furkę z salonu. Volkswagenik. To nie są tanie rzeczy”, po czym pod lokal podjeżdża Caddy z kierowcą o imieniu Przemula, który właśnie zawinął ojcu kluczyki do fury łgając, że musi wieczorkiem podwieźć płytki do klienta bo „jutro stawia kibel”. Okazuje się więc, że Przemula to swój chłop, a nie jakiś nowobogacki na leasingu.

Bowiem o smolarzu można tak pomyśleć. Profesja straszy nas na etykiecie nutami amerykańskiego chmielu, gorzkiej czekolady i kawy. Do tego ma dochodzić słodycz pochodząca ze słodów przykrywając wszystko inne niczym śnieg śpiących na ławce pijanych beer geeków. Żeby jednak upewnić się na 1000%, że nudy nie będzie to na końcu mają pojawić się nuty pochodzące z płatków dębowych pochodzących z Cherry.

Po czym okazuje się, że wszystko jest znacznie bliższe i prostsze znanym nam już od wielu lat stoutom. W aromacie mamy delikatną popiołowość i wspaniałą paloność wpadającą pod przypieczoną skrórkę chleba. Amerykańskie chmiele są tu bardzo delikatne, ale po prawdzie nikt tu za ich większą obecnością nie tęskni. Jest dobrze tak jak jest i Przemuli oraz śniegu padającego na beer geeków tutaj nikomu nie brakuje.

W smaku mamy właściwie lustrzane odbicie tego co w aromacie, czyli wszędobylską kawę, która jest świetnie zbalansowana. Ani zbyt palona, ani za słaba. Po prostu taka jaka powinna być. Piwo więc powinno nazywać się stoutem i jego smak wówczas znacznie bardziej odpowiadałby stylowi. Wiemy jednak, że prawa rynku kierują się swoimi prawami rynku (?), więc żadnego złego słowa na nieodpowiednie nazewnictwo od nas nie usłyszycie.

Komu polecić? Wszystkim kawoszom. Jeśli naprawdę lubisz kawę (naprawdę tzn. nie zabielasz jej mlekiem, nie dosładzasz cukrem i nie zagryzasz ciastkiem) to z pewnością Smolarz Ci posmakuje. Jeśli lubicie stouty i wszystkie inne palone piwa to bierzcie śmiało. Jeśli jednak poszukujecie chybionego Black IPA, które jest czarne i smakuje jak czarne, a do tego bucha amerykańskim chmielem, to proponujemy wizytę na ratebeerze i znalezienie dla siebie odpowiedniej opcji.

SONY DSC
SONY DSC
avatar
Napisane przez

Misio Kororowy