Belgia Blonde Piwne Freaki

Belgijski żartowniś

Belgijski żartowniś

Rzucasz okiem (nie dosłownie) na to piwo i co widać? ano widać Duvela, tylko napis jakiś inny. W innym języku nazwane, czy co? Otóż nie, to nie Duvel, lecz samo skojarzenie jest dobre, bo piwo ma być w zamyśle konkurencją dla znanego belga. Piwo pochodzi ze wspominanego już na blogu browaru Roman. W poprzednim wpisie pożartowaliśmy sobie, że to browar Romana z „Na wspólnej” i tym podobne dyrdymały, a to okazuje się, że to poważna firma jest, wiekiem zbliżona do Leonarda da Vinci, co budzi szacunek.

Piwo w szkle, zachowuje się jak wzorowy Belg. Wywaliło pianę ze szkła, zalało pół mieszkania, ale z tym plusem, ze piany nie trzeba wycierać, bo ta znika w kilkanaście sekund, a to co pozostaje, jest tak biale i gęste, że idealnie zlewa się w białą podłogą. W zapachu mamy całą gamę aromatów. Od polnych kwiatków, przez drożdże i przyprawy, po herbatnika i nuty alkoholowe. W piwach belgijskich lubię tę aromatyczną awanturę i to jak zapach zmienia się wraz z ogrzaniem. Tutaj też jest fajnie.

Zapachowo Belgi mi podchodzą, ale już smakowo jasne piwa belgijskie często mnie męczą. Żartowniś (z flamandzkiego Sloeber) idealnie wpasowuje się w ten trend. Lekko kwaskowy smak z dość mocno wyczuwalnym alkoholem to nie moja bajka. Wyczuwam tu cierpki, alkoholowy, mocno gazowany trunek, który najzwyczajniej w świecie mi nie posmakował, co może świadczyć o dwóch rzeczach:

– jedzenie jajka na twardo z cebulą i kiełbachą przed piciem tak szlachetnego trunku zaburza jego odbiór lub/i

– nie każdy Belg jest tak szlachetny jak go malują.

Także Romana na Szyszkach już odpuścimy, bo zgodnie ze słynnym przysłowiem „do dwóch razy sztuka”, „nie wchodzimy trzy razy do tej samej rzeki”.

_DSC0695

avatar
Napisane przez

Majk