Shark

Spotkania z legendami potrafią być rozczarowujące. Najlepszym tego przykładem jest niedawne wpełznięcie na sklepowe półki piw 10,5 oraz EB. Podobnie jest kiedy w zachwyceniu spotykasz szkolną miłość, lecz po kilku jej słowach dokładnie przypominasz sobie dlaczego przestałeś odbierać telefony, a wiadomość o zerwaniu z nią przekazałeś przez swoją matkę.

Pamiętam, że kiedy jakiś czas temu będąc piwnym Maćkiem z Klanu czytałem o pojawieniu się Sharka na rynku jego sława jako wykrzywiacza gęb zaintrygowała mnie na tyle, że omijałem je przez jakiś czas szerokim łukiem uważając się za niegodnego, oraz obawiając się gwałtu dokonanego przez goryczkę na moim podniebieniu. Kiedy więc nagle pojawiło się na sklepowej półce niespodziewanie niczym krosty po kontakcie z prostytutką postanowiłem sprawdzić w jakiej formie znajduje się rekin po blisko trzech latach od premiery.

Piwo otworzyłem niecały tydzień przed końcem terminu, ale aromat jaki się z niego wydobył spowodował, że po policzku pociekła mi łza żalu i złości na siebie, że nie zrobiłem tego wcześniej. Ostatni raz odczuwałem taki żal, kiedy pani z banku zabrała mi 20 zł za przelew tylko dlatego, że zapomniałem jej powiedzieć, że jestem ich klientem. Jednak to co wydobyło się z butelki to jeden z najbardziej intensywnych zapachów w IPA jakie dane mi było spotkać i aż boję się myśleć jak pachniało ono miesiąc, czy dwa m-ce temu.

Podobnie jak w porządnym domu publicznym znajdziemy tu wszystko na co tylko możemy mieć ochotę. Od razu nasze kubki smakowe atakują cytrusy niczym banda najebanych dresiarzy, a zaraz za nimi jako odsiecz unoszą się owoce tropikalne. To wszystko znika, żeby ustąpić pola sosnowym nutom. Świetna sprawa.

W smaku początek jest dokładnie taki sam jak w zapachu, ale na końcu dodatkowo pojawiają się akcenty ziołowe przywodzące na myśl niesłodkiego Vermoutha, lub starą babcię odpędzającą szatana przy pomocy ziół. Barwa jak na parametry piwa jest głęboka i ciemniejsza niż można by się spodziewać.

Okazuje się, że spotkanie z legendą nie było rozczarowujące, a wręcz przeciwnie. Shark mimo swojego wieku i coraz większej konkurencji nadal bardziej przypomina groźną rybę niż niedojebanego psa Sharky’ego z kreskówki o kocie Eeku.

Sharky

 

Browar: Kopyra & Widawa

Styl: IPA

Wysokość ekstraktu: 11,6%

Zawartość alkoholu: 4,9%

IBU: ~60

Barwa: Ciemnozłota

SONY DSC
SONY DSC
avatar
Napisane przez

Misio Kororowy