India Pale Ale Piwne Freaki Wielka Brytania

Punkipa z BrewDoga

Punkipa z BrewDoga

Gdy opadł już pył bojowy po mych nieokiełznanych harcach z nieotwartą buteleczką piwa Punk IPA. Gdy zawartość buteleczki również się uspokoiła, mogliśmy przejść do wzajemnej wymiany uprzejmości i rozkoszy poprzez wspólną wymianę płynów z tym kultowym już piwem. Nie ma co się czarować. Buląc 15 zeciszy za 330ml oczekujemy czegoś wow. Ale wow innego niż wybuch bąbelków nosem przy piciu perły duszkiem za spożywczym przed robotą. Coś jak płacenie 140 zamiast 70 zeciszy na jednym z leśnych parkingów w drodze na Rzeszów. W niektórych branżach ceny nie da się oszukać.

Etykieta piwa wygląda, jakby butelczyna przepłynęła do Indii i na powrót w celach sprawdzenia, czy tradycyjny sposób chmielenia rzeczywiście spełniłby w dzisiejszych czasach rolę oryginalnego przeznaczenia IPA. Wygląda jak zmęczona życiem i lekko ściuchana, niczym rękaw pierwszoklasisty zmechacony od nadmiernego wycierania nim gila. Ale pal sześć etykietę. Służy ona w końcu wyłącznie przykryciu szkła i czasem wkładaniu jej pod poduszkę, ale to tylko niektórym.

Piana jest z kosmosu i jakbym nie zaczął nalewać Punkipy po szkle, to właśnie z tego kosmosu byłoby ją z pewnością widać. Jest biała, gęsta i trwała. Opadając oblepia wszystko wokoło, więc musiałem uważać, by jej nie dotknąć. Grozi to przylepieniem nosa do szkła na stałe. Kolor to trochę pierwsze zaskoczenie. Jest taki jak w dobrym czeskim lagerze. Złoty. Piwo jest prawie idealnie przejrzyste co widać na poniższym zdjęciu. Hmmm.

Pamiętając o groźbie dożywotnio przyklejonego do gęby szkła, z najwyższą ostrożnością zbliżyłem nos do piwa celem niuchnięcia co i jak. Szczęśliwie nie musiałem zbytnio ryzykować, bo aromat czuć było nawet z oddalonej o 130m budowy. Wiedziałem to po tym, że panom budowlańcom zaczęła nadmiernie lecieć ślina i zaczęli częściej niż zwykle chodzić za przydrożny barak wychylając tam cichaczem co nieco. W zapachu jest chmiel. Jest też chmiel. Zza chmielu próbuje wyjść chmiel, a także żywica i delikatne kwiaty z cytrusami. Zapach jest bardzo agresywny i w mojej opinii zbyt jednowymiarowy. Ale w końcu to punkipa, a ja się nie znam, więc musicie rozstrzygnąć to sami.

W smaku jest lepiej. Fajnie czuć hamerykę w postaci ziół, owoców i żywiczność. Lekkie kwiaty i to co Prosiaki lubią najbardziej, czyli GoRYczkę. Wielką i rozlaną po całym pysku goryczkę. Ponieważ BruDogi nie napisali ile to ma IBU, to postanowiłem zsumować wszystkie cyfry kodu kreskowego z butelki, podzielić to przez liczbę miesięcy w roku, które zawierają w nazwie literę „r” i wyszło mi 114. Myślę, że mój wzór na wyliczenie IBU w tym piwie sprawdził się doskonale.

Pysznie kochani. Piwo nie powala na ziemię, lecz warto je spróbować. Jak Wam nie podejdzie, to będziecie zdrowsi, bo zamiast 2 polskich piw kupicie jedno niepolskie i do tego małe, ale za to będzie to piwo, które pozostanie Wam w pamięci.

Browar:  BrewDog

Styl: IPA

Wysokość ekstraktu:  i dont noł

Zawartość alkoholu: 5,6%

IBU: 114 (niepotwierdzone)

Piana: Kosmicznie trwała i wysoka.

Barwa: Złoto. Leciuchno zmętnione.

Temperatura: 8 st. C.

Cena:  15zł 

_DSC0466

avatar
Napisane przez

Majk