Czechy Piwa codzienne Pszeniczne

Primator Weizenbier

Primator Weizenbier

Przed nami piwo znane każdemu przedstawicielowi homo sapiens, którego piwne wojaże sięgają choćby o krok dalej niż półka z Tyskim, czy Harnasiem. Nie musi być to wcale duży krok dalej. Wystarczy malutki. Taki kroczek przedszkolaka.  Dwa kroki w prawo lub lewo w hipermarkecie. W zasadzie na każdej półce z piwami importowanymi napotkać można na wypusty z czeskiego browaru Náchod. Jest ich zawsze kilka, ale dziś chciałem napisać Wam ciekawostkę. Okazuje się, że jedno z piw z tego browaru, dokładnie Primator Weizenbier zdobył w 2013 roku tytuł World’s Best Beer 2013. Oczywiście można umniejszać rangę tego konkursu, można wymyślać, że to nie jest prawdziwy konkurs. Że to, że tamto. Że komercja, że fuu, że pruut. Prawda jest jednak taka, że Primator zostawił w pokonanym polu kategorii Weizen piwa reprezentujące Czechy (to kij), ale i Europę, a jak wiemy umiejscowieni w Europie niemiaszki mają kilku mocnych przedstawicieli w stylu piw pszenicznych.

Tak czy siak. Piwo jest ogólnie dostępne, więc grzechem byłoby go nie spróbować. To trochę tak jak możliwość spędzenia wieczoru z mistrzynią świata w surfingu. W teorii surfingiem nie interesuje się nikt, ale z okazji skorzystałby każdy 😉 Ale nie o tym, nie o tym.

Po przelaniu do szkła Weizenbier prezentuje się wyśmienicie. Typowe piwo pszeniczne. Piwo ma jasno złotą barwę. Nawet bez bełtania osadu z dna butelki i wlewania ich do szkła, piwo jest całkiem mocno zmętnione. Okrywa je gruba czapa, białej, gęstej piany, która towarzyszy nam przez większość degustacji. Fakt, degustacja nie trwa zbyt długo, bo piwo jest mega pijalne. Bananowa słodycz idealnie balansowana jest goździkowym kwaskiem. Piwo jest raczej wysoko nasycone, co powoduje, że każdy kolejny łyk jest mega orzeźwiający. Świetnie się to pije. Przed degustacją musowo weizena wąchamy. Mamy tu fajne, dojrzałe banany wraz z obowiązkowym goździkiem i lekkimi nutami cytrusów. Gdzieś w tle jest też przyjemna nuta chlebowa. Podsumowując: szarpałbym kolejne weizeny z Primatora, jak Reksio szynkę i gdyby nie ambitny cel jakim jest spróbowania do 2045 roku ponad 10.000 piw, to pewnie piłbym je po kilka podczas jednego popołudnia*

Byłbym nie szczery, gdybym nie napisał Wam jednej rzeczy. Piłem już kilka warek tego piwa. Niektóre są pyszne, jak ta opisana powyżej. Ale zdarzają się też warki, gdzie coś poszło nie tak. Warki, w których wieczór z surferką się nie udał, bo surferka okazała się Maritt Bjoergen. Piwa te były bardzo wodniste, a w aromacie i smaku prym wiodły drożdze.. Warki te były po prostu dużo gorsze zarówno w smaku, jak i aromacie. Dlaczego? Nie wiem. Stąd apel. Niezrażajcie się do tego piwa. Nie posmakowało Wam? Kupcie za dwa miesiące warkę z inną datą.

*10.000 piw do 2045 roku daje średnio 28 piw miesięcznie. Problem? Nie sądzę 😉

 

avatar
Napisane przez

Majk