Po godzinach

W roku Pańskim 2015 cała Polska czekała na dwa wydarzenia. Oba się odbyły, więc jutro możemy spokojnie obchodzić sylwestra i przestawić w kalendarzu kartkę na 2016. Nie trzymając Was w niepewności napiszę od razu o jakie wydarzenia chodzi. Pierwszym z nich jest kooperacja Donatana i Maryli Rodowicz. Współpraca to narobiła wiele szumu w światku muzycznym. Podobno jakiś Szpak nieswoją ręką pobił się z Donatanem po pijaku o Marylę. Co prawda nie wiemy, czy jeden z nich chciał z nią chodzić, czy poszło o coś innego, ale nie jet to nasz wycinek szołbizu, więc nie będziemy się w to wgłębiać.

Jako, że świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia, to dla nas dużo bardziej wyczekiwanym wydarzeniem było pojawienie się nowego piwa z serii „Po godzinach” z browaru Amber. Browar w mediach społecznościowych tryskał (WTF?) na ludzi, że to będzie super, hiper, mega, ekstra, wypas piwo chmielone amerykańskim chmielem tak, że nawet sobie tego nie wyobrażamy. W internetach zawrzało. Gdzie to kupić? Za ile? dostępna tylko limitowana ilość tego piwa? Co z tą Grecją? Jako zaradni życiowo, sprowadziliśmy jedna buteleczkę w ramach wymiany na dwie pary dżinsów z pewnym sympatycznym Gruzinem.

Postanowiliśmy do tego piwa podejść nie z pozycji freaków, na których 100 IBU lub pasta do zębów strong nie robią wrażenia, lecz z pozycji zwykłego Kowalskiego, który to chciałby spróbować czegoś nowego w piwie. Dlatego, nie zestawimy pogodzinowej aipy z takim choćby Atakiem Chmielu, a na spokojnie rozliczymy browar Amber z tego co wypisał na zgrabnej i rzucającej się w oczy etykiecie.

Kolor: Ciemno bursztynowy

No nie oszukali nas. Bardzo przyjemny dla oka kolor piwa. Piana co prawda mogłaby być zdecydowanie lepsza (bo w zasadzie piwo jej nie posiada), ale nie czepiamy się. Piwo jest również fajnie zmętnione i zdecydowanie zachęca do pierwszego łyka.

Zapach: cytrusowy, nuty żywiczne

No i znów nas nie oszukali. Wtykając nos do szkła zdecydowanie poczujemy nuty cytrusów przeplatane żywiczną stroną chmieli. Gdzieś w około pałętają się delikatne warzywa(wada), a cały zapach jest na poziomie raczej nisko intensywnym, ale nie czepiamy się. Nie ma ściemy na etykiecie piwa. Szok o Kowalskiego będzie i tak dość spory. Piwo pomimo lekkich warzyw nie odstrasza nas swym aromatem, a w delikatny sposób kusi do pierwszego łyka.

Smak: Wyraźna Zalegająca goryczka, w tle nuty słodowe

No tutaj, w zasadzie też kłamstwa nie ma. W smaku mamy zdecydowanie wyczuwalną podstawę słodową. Są też owoce. Niestety pomimo, że piwo ma 15% ekstraktu to sprawia wrażenie mocno wodnistego, co w tym stylu nie jest do końca dobrą cechą. Wracając jednak do oceny z pozycji piwosza, który nie miał jak dotąd przyjemności kosztować piw rzemieślniczych, to smak nie powinien go zawieść. Wszystko jest takie lekko ugrzecznione, ale ok, tak pewnie miało być. W tym punkcie jedyną rzeczą, której musimy się przyczepić jest goryczka. Tak jak wszystko do tej pory w pogodzinnej aipie było uładzone, tak goryczka jest jakby zapożyczona z innego piwa. Jest bardzo mocna, a słowo wyraźna zastąpiłbym na etykiecie słowem zalegająca. Na dłuższą metę Kowalskiego goryczka taka może lekko do tego piwa zniechęcić.

Podsumowując. Współpraca Donatana i Maryli, to chyba wydarzenie większe dla fanów „kolorowych jarmarków”, niż pojawienie się bohatera wpisu na rynku piwa będzie szałem dla piwoszy. Gdy nie zestawiamy piwa z klasykami polskigo craftu, to nie jest źle. Zestawiając z takowymi, będzie blado, ale pamiętajmy, że mówimy tutaj o piwie z dużego browaru, a nie „rzemieślniku”, którego piwowar doprawia wywrotką chmielu. Jeśli napotkacie to piwo w sklepie. Spróbujcie, lecz nie liczcie na wrażenia zbliżone poziomem do Pintowego Ataku, czy Piotrka z bagien AIPA.

_DSC0729

 

Browar:  Amber

Styl: AIPA

Wysokość ekstraktu: 15,1

Zawartość alkoholu: 5,8%

IBU: 

Piana: W zasadzie to piany brak

Barwa: Ciemny bursztyn. Lekko zmętnione

Temperatura: Mocno schłodzone

avatar
Napisane przez

Majk

  • Jesteśmy średnim browarem. Mocno regionalnym 🙂 tak, żeby się nie czepiać oczywiście 🙂 Wywrotka chmieli to gruuuuuba pszesada. Aczkolwiek łyżeczka to nie jest.

    • Prosiak Kororowy

      No nie bądźcie tacy skromni 😉