India Pale Ale Kraftwerk Piwne Freaki

Orgasmatron Kraftwerk

Orgasmatron Kraftwerk

Dziś o trunku, który króluje na wspólnych baletach Jenny Jameson, Łysego z Brazzers i Sashy Grey. Trunku, przy warzeniu którego górę wziął chyba marketing, a nie chęć wypuszczenia na rynek porządnego piwa. Trunek ten przelany do szkła sprawia wrażenie miodu pitnego, soku z jabłek, gęsto rozrobionego soku z lipy, czy czego tam jeszcze. No ale niestety na pewno nie piwa. Brak śladów bąbelków, kompletny brak piany. Barwa to ciemne złoto wpadające w bursztyn. Piwo jest lekko zmętnione i sprawia wrażenie bardzo gęstego, co jak się później okazuje jest wyłącznie wrażeniem.

Pachnie to wszystko niczym ziołowe herbatki moich kumpeli z roboty. Albo i nie, kłamię. Moje kumpele z roboty są w herbatkach wybitne, więc ich herbatki pachną lepiej. W Orgasmatronie mamy lekko zaznaczone owoce tropikalne, sporo karmelu, a nad tym wszystkim bryluje zapach jakiegoś dzikiego zielska. Ale to takiego nieułożonego. Dzikiego zielska narwanego w rowie przy obwodnicy Ełku. Domyślam się, że są to osławione afrodyzjaki mające wpływ na nazwę tego piwa. Lubczyki jakieś czy co. Fakt jest taki, że śmierdzi to nie przyjemnie, a i żona mogła spać spokojnie, bo zielsko nie nakręciło mnie jakoś specjalnie na wieczorne harce pod kołdrą.

W smaku jest bardzo podobnie. Zielsko dominuje całkowicie, przysłaniając i tak słabą, karmelową podbudowę. Goryczka to również żuta trawa. Piwo jest strasznie jednowymiarowe. Nudne. Dodatkowo poprzez całkowity brak nasycenia miałem wrażenie, że popijam jakiś tajemny wywar babci, a nie piwo rzemieślnicze. Piwo mimo wyglądu gęstego soku, jest w ustach bardzo wodniste. Szkoda, bo gdyby dodatkowo w słodkawy sposób oblepiało usta, to w tym szaleństwie byłby jakiś wspólny mianownik.

Jak wiemy, cała branża wspomnianej na początku wpisu trójki starannością i wybitną jakością nie grzeszy. Niestety, opisywany dziś trunek zszedł na podobny poziom i na prawdę brakowało niewiele, bym go nie dopił, a to już niedobrze. Chłopaków z Kraftwerku szanuję, bo robią fajną robotę, ale tutaj przegięli. Szantażowany wiagrą i wsadzeniem wibratora w odbyt i tak bym tego piwa nie powtórzył.

Browar:  Kraftwerk

Styl: IPA

Wysokość ekstraktu:  14

Zawartość alkoholu: 5,2%

IBU:  Goryczka, w łodygowym, trawiastym stylu. Nieprzyjemna

Piana: Brak.

Barwa: Ciemne złoto wpadające w bursztyn.

avatar
Napisane przez

Majk