Brown Ale Perun Piwne Freaki

Weselicho w Prawii

Weselicho w Prawii

Piątek wieczór. Wracam styrany z tyry jak co piątek. Zaglądam do skrzynki na listy. Plik ulotek w ręku jest gruby. Kebabik? ->Proszę bardzo. Promocja pizzy „Kup jedną, osiem kolejnych gratis”? -> Obecna. Sto hipermarketów ze sloganem „Zbliża się Wielkanoc, kup żelazko lub przynajmniej LCDka” -> jak zawsze na stanowisku. Lecą śmieciuchy w otchłań śmietnika, bo tam ich miejsce. Nagle w ręku pozostaje mi coś czego bym się nie spodziewał. Jest to zaproszenie na weselicho. Okazało się, że Perun z Perperuną postanowili się w końcu pobrać, bo jak żyli na kocią łapę, to im kredytu we frankach nie chcieli dać. I już wiem, że wieczór będzie gruby. Perun ostatnio robi robotę. Widać, że chłopaki z browaru mieli cynk, że będzie imprezka, gdyż ich ostatnie kilka piw jest zdecydowanie na plus.

Z zaproszeniem w łapie wpadłem do domu. Całus dla żonki. Całus dla synka. I ogień. Szkło idzie na stół. Kielichy polane. Oblewamy Perperunę. Impreza będzie syta. Już na wejściu gości wita fajna piana. Lekka i zwiewna jak suknia Panny Młodej. Piana daje pokaz piękna kilka minut po czym znika. Znika tak samo, jak wieczorem zniknie suknia, gdy Perun zechce skonsumować swą świeżo nabytą żonę.

Jakże inne to wesele w porównaniu z naszym swojskim Oblewaniem Krystyny . Na weselnej sali nie wyczujesz zapachu fioletowych garniturów, które to co prawda wietrzyły się w szafie od ostatniego użycia, lecz zdecydowanie bardziej pomogła by im pralnia. Na sali w Prawii od wejścia unoszą się nuty owoców: brzoskwiń i suszonych śliwek , a całość dopełniają lekkie przyprawy i żywice.

Perperuna to piękność o rudawym licu. Nie jest całkiem mętna, lecz przejrzeć też ją trudno. Jak to kobietę. Pierwszy taniec z Panną Młodą jest lekko owocowy, lecz czuć, że Panna do dziś zamiast u Peruna sypiała na łące, gdyż roznosi się wokół niej lekko kwiatowy aromat.  Nie wiem co na to Perun, ale mam taki fetysz, że musiałem jej spróbować. Pierwsze muśnięcie to mocne orzeźwienie, czuć lekką kwaskowość. W końcu to przyszła żona, nie może być tylko słodko. Perperuna mimo, że piszą o niej inaczej, ma lekką sodówkę w głowie. Zbyt dużo bąbelków w mojej ocenie, lecz wiadomo, co kto lubi. Bąbelki całe szczęście w jej przypadku pasują do całości oblicza i dodają jej pozytywnej wariacji. Nie jest przez nie kompotowo nudnawa, a wraz z ciągle przewijającą się po weselnej sali suszoną śliwką przysparza naprawdę fajnych doznań węchowo smakowych. Przy bliższym poznaniu i wspólnym ocieplaniu stosunków (chłodna była w pierwszym dotyku) smakuje coraz bardziej owocowo i wytrawnie, a jej lekko goryczkowy posmak pozostaje w ustach na dłużej.

Dobra kończę, bo zaczyna się tu robić pińsiąt twarzy gąsiora zamiast weselicha w Prawii, a Perun to niezły zawodnik podobno. Pomyśli jeszcze, że mu na weselu żonę pukam i dopadnie mnie jego gromowładna zemsta. Pioruńskie porażenie jeszcze bym zniósł. Gorzej, jak w przyszłym miesiącu w skrzynce na listy nie znajdę nic prócz kebabów, pizz i żelazek na papierze.

Niech nam żyje Młoda Para.

_DSC0398

Browar:  Perun

Styl: Belgian Pale Ale

Wysokość ekstraktu: 13

Zawartość alkoholu: 5,2%

IBU: ..

Piana: Ładna, delikatna, lecz krótkotrwała. 

Barwa: Burztynowa. Dość mocne zmętnienie.

Temperatura: 7 st. C.

Cena:  7,9 zł

avatar
Napisane przez

Majk