American IPA (AIPA) Ninkasi Piwne Freaki

Sraczka padaczka odłożona

Sraczka padaczka odłożona

Mam czasem tak, że znęcam się sam nad sobą. Nie w sensie, że oblewam się rozgrzanym woskiem, czy oglądam dwa odcinki Familiady pod rząd. Chodzi mi o znęcanie się kulinarno smakowe. Zdarza mi się notorycznie kupować tłuściutkiego kabanoska, pomimo, że chce mi się po nim wymiotować po trzech pierwszych kąskach. Po grubym balecie notorycznie zdarza mi się wpieprzyć kebaba z sosem czosnkowym przed samym spaniem przez co nigdy nie wiem, czy moja poranna przyjaźń z kiblem spowodowana jest procentami, czy poranną czosnkową zachcianką.

Odkąd piwo stało się dla mnie trunkiem bardziej złożonym niż zażółcona (wołową żółcią, a jakże) woda z alkoholem i bąbelkami, zdarza mi się znęcać nad sobą również w materii piwnej. Na szczęście jestem już dorosłym człowiekiem (hę?) i potrafię się przygotować na ewentualną gastronomiczną skuchę. Wiecie po co wędkarzowi papier toaletowy na rybach? Jak gówno złapie, to przynajmniej będzie miał czyste ręce 😀 😀 😀 (to chyba pozostałość po znęcaniu się nad sobą Familiadą i żenującym żartem prowadzącego).

No i tak zaopatrzony w atrybut każdego wędkarza przysiadłem do degustacji kolejnego „przysmaku” z mleczarnio maślarni spod szyldu Ninkasi. Muszę przyznać, że jak na wytwór mleczarski piwo GlobAle ma bardzo fajną pianę. Stanęła w szkle i wcale opadać nie chciała. Czyżby dobre złego początki? Powąchajmy. W aromacie jest masełko, ale tym razem jakieś takie inne. Słodkawe jak karmel. Nie zraziłem się. W końcu, kto wypina tego wina, więc jak sobie kupiłem, to sobie wypiję 😉

Po pierwszym łyku nie wiem kompletnie co myśleć. Pomimo, że piwo ewidentnie podlatuje masłem to jest bardzo przyjemne w smaku. Aksamitnie rozchodzi się po podniebieniu. W ustach czuć całą gamę tropikalnych owoców i żywic, co w połączeniu ze wspomnianą wcześniej karmelowością stanowi miłe połączenie. Atrybut wędkarza zaczął toczyć się w kierunku kibla widząc, że chyba się dziś nie przyda. Tym razem w łapy nie wpadło mi gówno, a jeśli nawet to będę musiał pilniej przypatrywać się psim bobkom na trawnikach, bo jeśli inne gówna mogą smakować podobnie, to może, może…  Misiek? Kiedy idziemy próbować kupki pod blok?

Powiem Wam, że wypiłem to piwko z przyjemnością. Są tutaj owoce, są żywice. Goryczka sympatyczna, niezbyt długa, lecz sympatyczna. Zafascynowało mnie odczucie na podniebieniu przy każdym kolejnym łyku, lecz to pewnie spowodowane jest wysokim ekstraktem tego piwa. Podobne odczucia „dotykowe” (czyli jak piwo dotyka podniebienia) miałem choćby przy Quattro z Pinty. Dodatkowo mam wrażenie, że wspomniana wyżej słodkawość również jest tym razem zamierzona, gdyż w składzie piwa znaleźć można słód melanoidynowy.
Czyżby Ninkasi się ogarnęło? Czyżby Księstwo Litewskie znów zaczynało być bardziej Polskie? Papier toaletowy na tę chwilę wrócił tam gdzie jego miejsce, lecz przy kolejnej degustacji piwa z tego browaru nadal będę go miał w pobliżu. W końcu jedna papuga zimy nie czyni.

_DSC0436

Browar:  Ninkasi

Styl: AIPA

Wysokość ekstraktu: 17

Zawartość alkoholu: 7,9%

IBU: 65

Piana: Obfita, bardzo trwala.

Barwa: Brunatna. Pod swiatlo lekko opalizuje.

Temperatura: 11 st. C.

Cena:  8,9 zł

avatar
Napisane przez

Majk