Piwne Freaki Szpunt White IPA

Nigami ze Szpunta

Nigami ze Szpunta

Gdzie warzy Szpunt wszyscy chyba wiedzą. Ma to miejsce w okrytym złą sławą bwowarze Koreb, który gdyby nawet był odpowiedzialny za uśmiercenie sześciorga dzieci nie miałby tak złej opinii jaką sobie wyrobił poprzez swoje piwa. Czyja to wina? Z pewnością układu. I tu oczywiście nie mamy wątpliwości, że znajdą się siły, które układ ten rozbiją. Na pewno nie jest to wina sprzętu, bowiem piwo, jakie uwarzył na nim browar Szpunt jest po prostu bardzo dobre. 

To piwo, które ja mam na myśli nazywa się Nigami i skoro ling.pl oraz gugel nie potrafili mi odpowiedzieć co to znaczy, to znaczy, że nie jest to nic ważnego. Etykieta jest naprawdę fajna i dynamiczna. Mamy na niej japońskiego przecinaka bardzo podobnego do kultowego Skyline’a R34 za którym w oddali i w kłębach dymu ryczy godzilla. Pewnie wkurzyła się, że kierowca nie wziął jej na stopa.

Nigami to white IPA i w swoim stylu sprawdza się znakomicie. Piana opada w tempie dymu spod opon, ale trudno. Da się z tym żyć, a samo piwo ma się czym bronić. Przede wszystkim wielką, olbrzymią pijalnością. Wysycenie, poziom goryczki, aromatów i smaku powodują, że w ciągu kilkudziesięciu sekund można je wciągnąć. Można, ale nie warto bo łatwo wtedy przeoczyć kilka ciekawych akcentów jak choćby delikatne kwiaty, które są tu bazą dla mango i tropikalnych owoców. Cytrusów, ziół czy żywicy nie stwierdzono. 

Oprócz aromatu mamy delikatny i słodki smak. Na początku wszystko wydaje się standardowe tak jak w zwykłym IPA, ale po chwili zamiast goryczki do głosu dochodzi miła i zaskakująca słodycz, która w momencie kiedy można by ją zacząć uznawać za zamulającą jest nagle ucinana przez goryczkę. Bardzo miłe piwo. Gdyby oceniać piwo jako zwierzęta, to Nigami byłoby fajnym, białym szczeniakiem.

Polecam każdemu niezależnie od tego czy pił Koreba, czy nie. Z pewnością jednak każdy fan piwa powinien go spróbować

 

SONY DSC
SONY DSC

 

avatar
Napisane przez

Misio Kororowy