Birbant Pale Ale Piwne Freaki

Nelson Sauvin argentyński łowca dzikusów

Nelson Sauvin argentyński łowca dzikusów

Birbant robi mi robotę. (w sensie, że za Ciebie?) Piwa z serii Single Hop od Birbanta są wręcz idealne dla takich piwnych głąbów jak ja, bo uczą co wnoszą poszczególne odmiany chmieli do piwa. A to dla mnie nie jest wcale takie oczywiste. Mało tego, mam wrażenie, że dla wielu z nas nie jest, ale oczywiście przyznać się nie wypada, bo „jestę blogorę” itepe itede. Ja nie jestę, bo to Misiek tu jest gwiazdą, więc akurat ja przyznać się mogę :)))

W pierwszej wersji myślałem, że Nelson Sauvin to jakiś argentyński psychopatyczny łowca, co to z ciupagą podbijał kolejne plemiona dzikusów mieszkających w lasach tropikalnych południowej ameryki. Okazało się, że nie. Nazwa chmielu pochodzi od szczepu białych winogron Sauvinion, więc zaśliniłem się cały i po koszulce mi cieknie. Dygresja: czy ktoś wie dlaczego ten kacap  na etykiecie nie ma twarzy? Czy to grafik robiący etykiety ma niedowład i nie umie rysować twarzy, czy to jakaś głębsza rozkmina?  Na potrzeby zaspokojenia mojej głowy uznaję, że bohaterem etykiet birbanta jest Mel Gibson, a etykieta jest ku czci jego reżyserskiego debiutu.

Kapsel biały, więc poszedł w kosz. Pod kapslem czuć mało, więc przelałem piwo do szkła. Nelson Sauvin jakby był jednak psychopatycznym łowcą, to na bank uzależniony byłby od fajek.  Wnoszę po tym, że piana jest zażółcona jak wąsy mazurskiego rybaka, palacza klubowych. Lecz nie kojarzcie tego z jakąs popielnicą, czy czymś innych cuchnącym. W swej żółtawej barwie piana Nelsona jest bardzo spoko. Podobny odcień piany miały w czasach mego dzieciństwa oranżadki z saszetek. Ale tylko te o smaku cytrynowym 😉

Piwo ma złotą barwę i jest lekko opalizujące, ale chu.. z tym, jakby powiedział mój dyrektor. Jak to piwo pachnie !!!! Nie wali po nozdrzach milionem zapachów jak amerykańca, ale za to pachnie… agrestem i białym winem (czytaj winogronem). Obłędny zapach. Aż się chce nos trzymać w szkle. Nie mogłem tak siedzieć zbyt długo z tym nosem w szkle, bo ktoś mógłby mnie przyuważyć (sąsiedzi podglądają mnie na bank przez okna. Gaszą światła, kładą dzieci spać i podglądają licząc, że będę paradował w samych bokserkach). W smaku jest równie fajnie. Smak jest kontynuacją agrestu i lekkiego białego wina. Każdy łyk pozostawia na podniebieniu ciekawy posmak (przy kolejnym Nelsonie rozkminię jak to nazwać, teraz nie wiem). Całość dopina lekka goryczka. Całość może się podobać lub nie, ale na pewno piwo spełnia najważniejsze dla mnie założenie. Jest efekt ŁAŁ (tak by powiedział Kopyr), ja powiem: dobre kurwa. Jak by mnie dopadł kryzys wieku średniego i chciałbym zrobić wrażenie na nastoletniej dupeczce to kupiłbym Nelsona i wmówił jej, że to piwo z dodatkiem najwyższej klasy winogron dojrzewających na południowych stokach wzgórz nieopodal Dompierre-les-Ormes. Jakby zrozumiała co to „winogrona” i „wzgórza” to była by moja.

Aaa, i jeszcze jedno. Jak już o szpanie. Sauvin czytamy Sojwen. To info gdybyście chcieli poszpanować w towarzystwie, tak jak ja szpanuje przed Paniami z okienek na Poczcie Polskiej.

Browar:  Birbant

Styl: Single Hop Pale Ale

Wysokość ekstraktu: 12

Zawartość alkoholu: 4,7%

IBU: 40

Piana: Niezbyt obfita. Żółtawej barwy. Nietrwałą

Barwa: Złoto. Lekko zmętnione

Temperatura: 7 st. C.

Cena:  8,4 zł

_DSC0394

avatar
Napisane przez

Majk