Piwne Freaki Reden Stout

MilcoffeeL yyy?

MilcoffeeL yyy?

Jeśli czytanie tekstu dłuższego niż skład piwa na kontrze przyprawia Cię o ból głowy, to w pierwszym zdaniu napiszemy, że Milcoffel jest piwem zajebistym. Niech to wystarczy. Idź do sklepu, kup to piwo. Kontry już nie czytaj, tylko delektuj się smakiem.

Całą resztę czytelników zboczków, którzy chcą nas czytać poproszę o chwilę cierpliwości. Zanim o piwie, spróbujemy rozwikłać pochodzenie nazwy piwa.

MilCofffeel. Ja osobiście mam dwa skojarzenia. Milkofil, to taka odmiana zboczenia. Specjaliści od dzieci, to pedofile. Specjaliści od zwierzaków to zoofile, Ci od sztywnych to nekrofile. Przeglądając spis znajomych na Fejsbooku mógłbym tak wymieniać te filie długimi godzinami, ale po co. Milcofile lubią po prostu walić kawę z mlekiem, a resztkami z filiżanki smarować się po sutach.  Chwała im za to (chyba, że jest to zwykła nesca, to nie chwała, bo po tej mieszance wali z gęby i sutków). Drugim skojarzeniem jest oczywiście fan zespołu, którego liderem jest miły blondyn o pięknym głosie. „A teraz, chodź tu do mnie, poczujmy się swobodnie”.. czy jakoś tak. „Jak anioła głos”… czy jakoś tak. Feel!!! Taka Budka Suflera dla gimnazjalistek. Oczywiście, że tak. Popek z Gangu Albonii wpadł na to skojarzenie  po dwóch sekundach.  Nam zajęło pięć.

W przypadku prowadzenia bloga o piwie wymogiem zapisanym w konstytucji , jest pisanie we wpisach o piwie. Nie wiem, kto to wymyślił, ale jako bogobojni i prawowici obywatele słuchamy się konstytucji, więc kilka słów o piwie.

Po przelaniu Fila do szkła widzimy to, co widzieć w takim piwie chcemy. Nieprzeniknioną ciemność piwa, pokrytą piękną, zbitą, beżową pianką. Klękajcie narody, bo widok jest wypas. A jak już klęczycie, to nie podnoście się z kolan, bo będzie tylko lepiej. W zapachu jest paloność od słodów. Jest fajnie wyczuwalna kawa. Wszystko to zmieszane z czekoladową słodkością pochodzącą z laktozy. No wypas. Bardzo przyjemnie się to wącha. Miałem kiedyś w przedszkolu wychówę, która dzieciom za poprawne „leżakowanie” dawała w nagrodę etykietki po piwach. Nie wiem dlaczego wyjebali ją z roboty, ale zanim odeszła przekazała mi jedną prawdę życiową: „Dziecko, nigdy nie poprzestawaj na wąchaniu piwa. Skosztuj go ustami.” Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, to czerpię z tej prawdy do dziś. Milcofeel jest pyszny. Do kawowo, czekoladowo, mlecznych smaków dochodzi świetne poczucie pełni w ustach. Pełnię tą, gęstość wręcz zapewnia tutaj dodanie do zasypu płatków jęczmiennych. Całość kontruje delikatna, kwaskowa goryczka. No wypas Panie, wypas.

Spragniony lania wody (nie było mnie tutaj kilka dni) mógłbym pisać tak jeszcze latami, lecz rosół mi stygnie. Kto nie pił Milcoffeel’a ten trąba.

_DSC0813-2

 

Browar:  Reden

Styl: Coffe Milk Stout

Wysokość ekstraktu: 15

Zawartość alkoholu: 5%

IBU: 

Piana: Świetna, wzorcowa. Gęsta, beżowa. Odpuszcza po kilku minutach, lecz warstewka towarzyszy nam przez cały czas

Barwa:  Ciemność, widzę ciemność

Temperatura degustacji: Zimne, ale nie jebutnie. W sam raz

 

 

avatar
Napisane przez

Majk